Moje spotkania z Edwardem Abramowskim


Działy   Wyszukaj

Andrzej Rusław Nowicki

"Pisma" Abramowskiego (1868-1918) znajdowały się w księgozbiorze mojego Ojca. a więc w zasięgu moich oczu i rąk. Nie musiałem ich szukać, ponieważ były blisko mnie; stały się więc pierwszą poważną pozycją z zakresu nauk społecznych, którą przeczytałem, a także jedną z pierwszych pozycji (konkretnie, nr 5), wpisanych przeze mnie do pierwszego zeszytu „Dziennika lektury" jesienią 1932 roku. Czytałem te „Pisma" wielokrotnie i akceptowałem zawarte w nich myśli. Odpowiadał mi ten model syntezy socjalizmu i anarchizmu.

Zanurzenie własnego życia w przeżywanie dziejów Polski lat 1948-1989 potwierdziło przewidywania i obawy Abramowskiego związane z modelem „socjalizmu państwowego" a następne dziesięciolecie restauracji kapitalizmu umocniło przekonanie, że właśnie w pismach Abramowskiego należy szukać modelu życia społecznego.

Przytoczę z „Filozofii społecznej" (wyd. 1965) kilka myśli, które są mi szczególnie bliskie. "Rozszerzanie funkcyj i władzy państwa to (...) zwężanie pola działalności indywidualnej, zrzeszeniowej (...) Państwo, wchodzące w pewną dziedzinę życia społecznego, zabija w niej zarazem życie instytucji swobodnych, instytucje te zwyradniają się jako rzecz niepotrzebna (...) Gdzie państwo wzięło na siebie walkę ze wstecznictwem klerykalnym, tam energia indywidualna, chcąca rozszerzyć nad umysłami ludzkimi wpływ innej ideowości, nie ma pola do rozwoju (...) Ten sam los spotkać musi wszelkie instytucje robotnicze (...)" (s.252).

"Każda (...) nowa potrzeba życia indywidualnego staje się spoidłem dla nowego zrzeszania się ludzi, stwarza odpowiednie sobie zrzeszenia i instytucje, czego wynikiem jest, że ten sam osobnik (...) staje się równocześnie członkiem rozmaitych stowarzyszeń, 'punktem przecięcia się' rozmaitych organizacji, z których każda posiada inną cząstkę jego duszy, rozwija się z innej dziedziny jego potrzeb. To krzyżowanie się w jednym osobniku różnych i cząstkowych grup społecznych sprawia, że indywidualizm jego, nie będąc poddany całkowicie jednej zbiorowości, wyodrębnia się od innych (...) Oryginalność osobników rośnie w miarę wzrostu ilości grup społecznych, do których należą" (s. 284). „Cała walka z dogmatyzmem myśli i uczuć, która stworzyła wielkie prądy odrodzenia, reformacji, romantyzmu, wolnomyślicielstwa, pozytywizmu (...) [to] zatarg dziejowy pomiędzy rosnącą różnorodnością indywidualną a jednolitą normą, która usiłuje ją zniwelować i stłumić" (s.286). Należy więc dążyć nie [do] wprowadzenia nowej normy życia na miejsce dawnej, lecz [do] swobodnego rozwoju wszelkich różnorodności indywidualnych i społecznych" (s. 292)

Dopiero dziś (27.7.2000) zauważyłem, że myśli te są cennym wkładem do inkontrologii; stanowią one rozwinięcie myśli Marksa o tym, że bogactwo osobowości zależy od bogactwa stosunków, łączących człowieka z innymi ludźmi.

O Abramowskim pisałem w książce „Filozofia masonerii" (5997, s.254-257).

Wczoraj napisałem „pokwitowanie" wyliczające, co „wziąłem" od Abramowskiego, a dziś (29.7.2000) odczuwam potrzebę dopisania „post scriptum", ponieważ nie wspomniałem o jego pracach filozoficznych, socjologicznych i psychologicznych, a przecież w rozprawie „Pierwiastki indywidualne w socjologii" (1898) znajdują się rozważania o ergantropii i o spotkaniach w rzeczach. Nie będzie to pierwsze „post scriptum". Forma ta odegrała przecież doniosłą rolę w mojej książce „Spotkania w rzeczach" (pisanej w 1989 roku) i być może warto poświęcić jej trochę uwagi budując „maleńką teorię postskryptologii". Ale słowo „postscriptum" jest obce, brzydko brzmi, więc należy zacząć od wymyślenia polskiej nazwy. Istnieje wprawdzie polskie słowo „Posłowie" — ale jak byłem dzieckiem — kojarzyło mi się ono z „posłami" zasiadającymi w Sejmie. Można przełożyć „postscriptum" na „popis", ale będzie kojarzone z „popisywaniem się". Wreszcie, milej będzie pisać „postscripta" jeśli będą one rodzaju żeńskiego. Biorąc po dwie pierwsze litery z „po-st sc-riptum" i dodając końcówkę żeńską "a", otrzymujemy słowo „posca" (w wymowie i pisowni polskiej „poska"), które brzmi tak pięknie jak „Tosca" i ma tę zaletę, że pojawia się na świecie po raz pierwszy i nie jest obciążone żadnymi wcześniejszymi znaczeniami. A skoro niedawno wziąłem od Szostakowicza „złote nawiasy", więc najważniejsze poski będę nazywał „złotymi poskami". 

Cytuję z Abramowskiego fragmenty zdań wyrwane z kontekstu, ponieważ jego rozważania nie dotyczą „dzieł", ale „chleba". O malarstwie prerafaelitów i muzyce Wagnera wspomina w innych pracach, ale teologowie średniowieczni pisali o różnych rodzajach „chleba" i na przykład „chlebem aniołów" (panis angelorum) nazywali filozofię. Cytować więc będę fragmenty Abramowskiego tak, aby mogły dotyczyć dzieł filozoficznych i dzieł sztuki. Nie potrafię powiedzieć, czy „Pierwiastki indywidualne w socjologii" (1898) czytałem przed napisaniem „Spotkań w rzeczach" (1991). Chyba nie, bo wtedy nazwisko Abramowskiego z pewnością pojawiłoby się w mojej książce. Był on chyba jedynym myślicielem, który przede mną pisał o „spotkaniach w rzeczach". Ale moje daty są następujące: „Pierwiastki indywidualne ..." ukazały się w „Metafizyce doświadczalnej" dopiero w roku 1980, [były jednak wydania wcześniejsze (np. z 1924 roku), które mogłem czytać w latach trzydziestych] a fragmenty, które za chwilę zacytuję, zauważyłem dopiero 2.11.1995 (i było to dla mnie tak ważne, że zanotowałem datę). Było jednak za późno, żeby je wykorzystać (moja praca o eucharystii była ukończona 4.10.1986, a „Spotkania w rzeczach" były pisane w latach 1988-1989); pisałem wprawdzie o Abramowskim w „Filozofii masonerii" (1997) i czuje do siebie żal, ze nie wykorzystałem tej okazji, a pisząc wczoraj o tym, co „wziąłem" od Abramowskiego, znów zapomniałem, że poza krytyką „socjalizmu państwowego" jest tam cos jeszcze.

"ZŁOTA POSKA" do ABRAMOWSKIEGO

Abramowski pisząc o „myśli wyrażonej lub przedmiocie wytworzonym celowo" wyróżnia kilka faz. Pierwsza to „faza oddzielenia się od człowieka pewnej cząstki jego duszy (...) która jako fakt psychiczny żyje w duszy człowieka, spojona silnymi węzłami z całością jego istoty, z wielkim mnóstwem uczuć, wspomnień i myśli, przybierając postać jakiego bądź wytworu oddziela się od tego splotu żywego i rozpoczyna istnienie przedmiotowe", w którym wytwórca odnajduje tę samą potrzebę, która poruszała jego sercem, myślą i mięśniami (...) odnajduje ją na zewnątrz siebie, w zmienionej postaci — przedmiotu, jako wyniku dokonanej przez siebie pracy celowej" (s. 140). Druga faza: "kończy się fakt indywidualny, a zaczyna społeczny. Oderwanie się od osobnika cząstki jego duszy, ucieleśnienie się potrzeby w przedmiocie. Rzeczowość psychiczna (...) [sprawia, że nie tylko on jeden] może „widzieć 'duszę' wytworzonego przez siebie przedmiotu" (s. 141). „Uzewnętrzniona cząstka jednej duszy indywidualnej staje się także uzewnętrznieniem tejże cząstki dusz innych; potrzeby wielu osobników odnajdują się w tym samym przedmiocie (...) Dusze indywidualne, różne, zetknęły się ze sobą i odnalazły siebie nawzajem w r z e c z y (...) całe zbiorowisko ludzkie jakąś jedną cząstką swej duszy odnajduje się i współdziała ze sobą w tym przedmiocie" (s. 142).

Fragmentów tych nie „wziąłem" od Abramowskiego, chociaż mogłem i powinienem był to uczynić. Ale teraz zauważyłem te fragmenty, ponieważ odnajduję w nich istotne cząstki rdzenia mojego własnego systemu „spotkań w rzeczach".

Data publikacji: 12-09-2008

<- Wróć do działu
Do góry