Hegemoni i ich prawo w czasach polskiego komunizmu


Działy   Wyszukaj

Dawid Bunikowski

1. Wstęp

Rozwijając rozważania z zakresu teorii prawa hegemona, pragnę skoncentrować się na czasie PRL (1945-1990). Omówmy polskie przypadki władzy hegemońskiej od połowy XX w. do upadku komunizmu w Polsce. Należy w tym celu przeanalizować i skonfrontować władzę faktyczną hegemonów (co robili, co mogli robić) oraz – z jednej strony formalnie i oficjalnie zajmowane stanowiska w państwie przez hegemonów (kim byli w państwie), a z drugiej strony regulacje prawne, dotyczące władzy, zwłaszcza konstytucyjne, obowiązujące w państwie (kto był władzą wedle prawa). Dyferencjacja pomiędzy tymi stanami (faktycznym i prawno-państwowym) w stopniu wyższym niż niewielki wskazuje na istnienie władzy hegemońskiej.

Po II wojnie światowej rolę hegemonów lokalnych zależnych od decyzji Moskwy pełnili I sekretarze partii komunistycznej: Bolesław Bierut, Władysław Gomułka, Edward Gierek, gen. Wojciech Jaruzelski. Sekretarze partyjni z krajów satelicko-sowieckich byli, co do zasady, zależni w stopniu zasadniczym od Moskwy. Nie mogli oni zatem pełnić roli zbliżonej do Hegemona Piłsudskiego, który mimo całej kontrowersji wokół swej osoby był politykiem niezależnym oraz wodzem charyzmatycznym i poniekąd genialnym. Nie da się jednak ukryć, że działał poza i ponad prawem oficjalnym (utrzymał fasady demokracji i konstytucji marcowej) oraz że ciążą na nim poważne zarzuty dotyczące nadużyć związanych z usuwaniem, prześladowaniem lub izolowaniem przeciwników politycznych. Z pierwszymi sekretarzami sytuacja wyglądała nieco inaczej, gdyż działali w ramach bloku państw podległych komunistycznej Moskwie. Oni również jednak nie liczyli się często z prawem obowiązującym, z prawami człowieka czy nawet z konstytucją.

Konstytucja PRL nie wymieniała stanowiska sekretarza partii w żadnym punkcie, a w praktyce byli oni władcami kraju. Komunizm jako ustrój polityczny i społeczno-gospodarczy miał stworzyć poprzez swą rewolucyjność nowe stosunki społeczne. Udało mu się także stworzyć (i kontynuować za Rosją radziecką) nową tradycję polityczną – władzy hegemońskiej sekretarzy partyjnych, politbiur i dworu partyjnego. Rozdźwięk między prawem najwyższym a prawem nieoficjalnym, partyjnym, wydawał się być ogromny, wzorowany na doświadczeniach sowieckich.

2. Wzorce sowieckie

Jak podkreśla się w nauce historii ustroju, pierwsza sowiecka konstytucja uchwalona przez V Wszechrosyjski Zjazd Rad w dniu 10 lipca 1918 r. ukonstytuowała Rosyjską Federacyjną Socjalistyczną Republikę Sowiecką oraz określiła lud pracujący miast i wsi jako suwerena. Konstytucja – jak to stało się zwyczajem sowieckim – była pełna elastyczności, niedomówień i luk. Nie zagwarantowano samodzielności „wolnych państw” w federacji ani nie określono, jakie są to w ogóle państwa. Umowę związkową tworzącą Związek Socjalistycznych Republik Radzieckich zawarto dopiero w 1922 r. Konstytucja ZSRR z 31 stycznia 1924 r. mówiła o nowym państwie stworzonym przez republiki sowieckie. 

W aktach tych przemieszano kompetencje organów i wykreowano specyficzną formę zasady koncentracji władzy państwowej w rękach organu teoretycznie wykonawczego, a w praktyce w rękach partii komunistycznej – organu niemającego umocowania w konstytucji. Konstytucja z 5 grudnia 1936 r. dokonała swoistej rewolucji w tym systemie. Rola partii komunistycznej została wyeksplikowana, a więc tym samym stan faktyczny, dotychczas obowiązujący, a polegający na wszechwładzy partii bolszewików, został zalegalizowany w świetle prawa. 

Podkreślono tam że: „Wszechzwiązkowa Komunistyczna Partia (bolszewików) [jest] awangardą mas pracujących w ich walce o umocnienie i rozwój ustroju socjalistycznego oraz stanowi kierowniczy trzon wszystkich, zarówno społecznych, jak i państwowych organizacji ludzi pracy”. Konstytucja stalinowska stała się wzorcem dla konstytucji państw satelickich, w tym dla PRL. Z kolei uznany historyk ustroju K. Kamińska słusznie zauważa, jak funkcjonowała władza w ZSSR po 1936 r. na gruncie konstytucji stalinowskiej. Pisze ona: „Administracja centralna, a także lokalna podlegały kierownictwu partii komunistycznej. Wiele decyzji, które winien podejmować rząd, podejmowały organy partyjne, dysponujące rozbudowanym aparatem pomocniczym. Kierownictwo partyjne pomijało organy przedstawicielskie, tym samym więc powstał stosunek bezpośredniej zależności organów administracyjnych od organów partyjnych. W praktyce organy konstytucyjne miały charakter tylko formalny, fasadowy”.

W praktyce stało się normą w państwach socjalistycznych, że obok administracji państwowej i jej jednostek na różnych szczeblach w państwie (od miast i wsi po województwa, obwody), istniał aparat partyjny, który „dublował” tę administrację na tych szczeblach, decydując poprzez partyjne dyspozycje o działaniach administracji państwowej (lokalnej, regionalnej, centralnej), która to podejmowała je już – pro forma — na podstawie powszechnie i formalnie obowiązujących przepisów prawa lub w oparciu o te przepisy. Państwo komunistyczne utrzymywało tę fikcję prawną: decyzje zapadały we właściwym ośrodku decyzyjnym (partia), a administracja państwowa „transformowała” te decyzje na akty i działania legitymujące się formalnie w prawie powszechnie obowiązującym.  

Na tym polegała przewodnia rola partii. W gruncie rzeczy był to stan bezprawia i autorytarno-totalnych rządów organów, instytucji i ludzi do tego niepowołanych w świetle prawa oficjalnego. Szczególna interpretacja roli partii i konstytucji (przepisy o przewodniej roli partii czy o władzy ludu pracującego) pozwalała jednak na utrzymywanie takiego stanu fikcji i oparcia się na władzy hegemońskiej partii lub I sekretarza.

3. Sekretarze

Zacząć należy od tego, że Krajowa Rada Narodowa oraz Polski Komitet Wyzwolenia Narodowego były organami samozwańczymi, nielegalnymi i niekonstytucyjnymi. Powołanie się w Manifeście PKWN ogłoszonym 22 lipca 1944 r. na legitymację swej władzy w konstytucji marcowej wywołać może śmiech prawników i historyków. Twierdzenie Manifestu, że organy władzy na emigracji są „władzą samozwańczą, władzą nielegalną”, „emigracyjnym <rządem>”, a Krajową Radę Narodową (w skład której weszli „reprezentanci stronnictw demokratycznych”) „powołał walczący naród” w trakcie wojny jako „swą reprezentację” i „podziemny parlament”, jest nieprawdą.

Jedyną legitymacją władzy komunistycznej jest władza hegemona Stalina i wymuszenie przez niego uznania międzynarodowego dla nowych władz komunistycznych w Polsce. Przedwojennych prosowieckich komunistów przywieziono z Moskwy i pod osłoną NKWD i wojsk radzieckich zdobyli oni władzę w kraju. Początkowo nowa władza nawiązywała do demokratycznej konstytucji z 1921 r. Ustawa z dnia 11 września 1944 r. o kompetencji Przewodniczącego Krajowej Rady Narodowej przyznała przewodniczącemu KRN (Bierutowi) uprawnienia marszałka Sejmu i Prezydenta RP. W Ustawie Konstytucyjnej z dnia 19 lutego 1947 r. o ustroju i zakresie działania najwyższych organów Rzeczypospolitej Polskiej zawarto artykuły z konstytucji marcowej, dotyczące relacji miedzy prezydentem, rządem i sejmem. 

Utrzymano trójpodział władzy na ustawodawczą (Sejm Ustawodawczy), wykonawczą (Prezydent, Rada Państwa, Rząd), sądowniczą (niezawisłe sądy). Rola sekretarza Bieruta była jednak większa w życiu politycznym i społecznym, niźli by to wynikało z jego prezydenckich uprawnień. W Ustawie Konstytucyjnej z 4 lutego 1947 r. o wyborze Prezydenta Rzeczypospolitej potraktowano Sejm Ustawodawczy jako „organ zwierzchni Narodu Polskiego”, wybierający Prezydenta na 7 lat (zob. art. 1 i preambuła). Deklaracja Sejmu z 22 lutego 1947 r. w przedmiocie realizacji praw i wolności obywatelskich eksplikowała prawa i wolności z konstytucji marcowej (dodając prawa socjalne, np. prawo do pracy i prawo do korzystania z ubezpieczeń społecznych) oraz podkreślała in fine „demokratyczny ustrój Rzeczypospolitej Polskiej”. Już wówczas jednak dochodziło do represji i zbrodni sądowych ze strony partii na opozycjonistach i b. żołnierzach Armii Krajowej (np. sprawa gen. Fieldorffa-Nila). Zauważalna w tych latach stała się jednak swoista interpretacja demokracji na tle pojęcia i roli partii komunistycznej w państwie. Wyrazem tego były przygotowania do uchwalenia w pełni komunistycznej konstytucji, zapowiedzianej przez Ustawę Konstytucyjną z dnia 26 maja 1951 r. o trybie przygotowania i uchwalenia Konstytucji Polski Ludowej , która bez ogródek mówiła już w preambule o narodzie „budującym socjalizm”.

Konstytucja Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej uchwalona przez Sejm Ustawodawczy w dniu 22 lipca 1952 r. ustanowiła nowe zasady ustroju państwa, w którym w praktyce partia miała odgrywać najważniejszą rolę. W Preambule czytamy, że PRL jest „republiką ludu pracującego”. Zasady ustroju politycznego wyrażone w art. 1-6 odnosiły się do „państwa demokracji ludowej” (art. 1 ust. 1), „władzy ludu pracującego miast i wsi” (art. 1 ust. 2), sprawowania władzy przez lud pracujący przez przedstawicieli do Sejmu i rad narodowych (art. 2), prawa PRL jako „wyrazu interesów i woli ludu pracującego” (art. 4 ust. 1), obowiązku przestrzegania prawa przez organy państwa i obywateli (art. 4 ust. 2), działalności organów władzy i administracji państwowej na podstawie przepisów prawa (art. 4 ust. 3), jawności działań władzy i informowania obywateli (art. 5), znaczenia sił zbrojnych dla strzeżenia suwerenności (art. 6). Partia zatem czuła się zobowiązana wprowadzać te zasady w życie i prowadzić lud ku socjalizmowi. 

Formalnoprawnie o partii i sekretarzach nie było mowy w Konstytucji. Zgodnie z art. 15 najwyższym organem władzy państwowej był Sejm PRL, co było w praktyce fikcją. Rada Ministrów podlegała Sejmowi i była organem wykonawczym, natomiast Rada Państwa – również podległa Sejmowi — posiadała uprawnienia prawodawcze, kontrolne i nadzorcze, kreacyjne, interpretacyjne (zob. art. 25). Co ważne, prokuraturze polecono strzeżenie „praworządności ludowej” (art. 54 ust. 1) i nade wszystko ściganie przestępstw „godzących w ustrój” (art. 54 ust. 2). Teoretycznie sędziowie byli niezawiśli i podlegali tylko ustawom (art. 52), a nie instrukcjom partyjnym. Art. 48 stanowił jednak wyraźnie, że mają strzec ustroju PRL, „zdobyczy polskiego ludu pracującego” i „praworządności ludowej”. Otwierały te regulacje – przy odpowiedniej wykładni — drogę do nadużyć ze strony partii w sądownictwie i orzecznictwie.

Zmiana Konstytucji PRL nowelą z 10 lutego 1976 r. (za Gierka) miała na celu głównie dwie kwestie. Po pierwsze, art. 3 (w tekście jednolitym z 16 lutego 1976 r. ) stanowił, że „przewodnią siłą polityczną społeczeństwa w budowie socjalizmu jest Polska Zjednoczona Partia Robotnicza”. Tym samym dyktatura partii została prawnie zalegalizowana. Front Jedności Narodowej potraktowano jako „wspólną płaszczyznę działania organizacji społecznych” (do podstaw Frontu obok PZPR zaliczono wprost Zjednoczone Stronnictwo Ludowe i Stronnictwo Demokratyczne). O sekretarzu partii jednak nie wspomniano. Partia sama ustaliła zwyczajowo i opierając się na wzorach radzieckich (tradycja radziecka) tryb funkcjonowania i kompetencje biura politycznego, komitetu centralnego, plenum i sekretarza. 

Po drugie, w art. 6 pkt 2 napisano, że PRL w swej polityce „umacnia przyjaźń i współpracę ze Związkiem Socjalistycznych Republik Radzieckich i innymi państwami socjalistycznymi”. Regulacje te ściślej wiązały formalnoprawnie PRL z ZSRR i wzmacniały prawną oraz polityczno-faktyczną pozycję PZPR oraz I sekretarza. Nie zmieniało to mimo wszystko faktu, że partia mogła sekretarza odsunąć; pełniła zatem rolę „bezpiecznika” w stosunku do działań i władzy „hegemonka” sekretarza. Drugim i ważniejszym bezpiecznikiem był I sekretarz w Moskwie i jego władza hegemońska oraz możliwości i środki szybkiej reakcji (wojsko, gospodarka etc.). Będzie o tym mowa w podsumowaniu.

Trochę miejsca należy poświecić biografii politycznej polskich hegemonów komunistycznych: Bierutowi, Gomułce, Gierkowi, i odrębnie oraz szerzej samemu Jaruzelskiemu. Zwrócić trzeba uwagę na zajmowane przez nich formalne funkcje a rzeczywistą rolę w państwie. Przy Gomułce i Gierku pamiętać należy o „bezpieczniackiej”, zabezpieczającej funkcji partii odsuwającej od władzy „upadłego hegemona” (alegoria do upadłego anioła).

Bolesław Bierut (1892-1956) był od stycznia 1944 r. przewodniczącym samozwańczej Krajowej Rady Narodowej, organu działającego niby na podstawie konstytucji marcowej, w praktyce zaś marionetkowego parlamentu komunistycznego pod egidą Stalina i ZSRR. Sejm Ustawodawczy w dniu 5 lutego 1947 r. powołał Bieruta na Prezydenta Polski. Po uchwaleniu konstytucji PRL z 22 lipca 1952 r. został premierem (21 listopada 1952 – 18 marca 1954). Pełnię władzy skupił w jednym ręku jako sekretarz generalny Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej (od 22 grudnia 1948 r.). Na modłę stalinowską w kraju uprawiano kult Bieruta. Bierut odpowiedzialny jest za liczne tzw. zbrodnie stalinowskie (np. pokazowe procesy i prześladowania opozycji) oraz za pełne uzależnienie od Moskwy i komunistycznego programu.

Władysław Gomułka (1905-1982) pełnił funkcję sekretarza dwukrotnie: w latach 1943-1948 był I sekretarzem Komitetu Centralnego Polskiej Partii Robotniczej, a w latach 1956-1970 był I sekretarzem PZPR. Po okresie „odwilży” zaostrzył kurs sowiecki, czego przejawem były zbrodnie w postaci wydarzeń marcowych z 1968 r. (nagonka antysemicka, antyinteligencka i antydemokratyczna) i wydarzeń na Wybrzeżu z 1970 r. Partia popierająca bardziej „nowoczesnego” Gierka zmusiła starego sekretarza do rezygnacji w dniu 20 grudnia 1970 r.

Edward Gierek (1913-2001) w latach 1970-1980 jako I sekretarz prowadził dość otwartą i niezależną — w dużym stopniu od ZSSR — politykę zagraniczną i opartą na zachodnich kredytach politykę gospodarczą. Wzrost gospodarczy, modernizacja wsi, rozwój miast i przedsiębiorstw, rozwój infrastruktury, wzrost wydatków na kulturę i naukę oraz podniesienie stopy życiowej przeciętnego Polaka były oczywiste. Gierek ułożył dobre stosunki z Watykanem, RFN, Francją czy USA. Z drugiej strony, za jego inicjatywą wpisano do konstytucji PRL sformułowania o „wieczystej przyjaźni z ZSSR” i o „przewodniej roli partii” w Polsce. W czerwcu 1976 r. w np. Ursusie i Radomiu brutalnie represjonowano opozycjonistów (tzw. ścieżki zdrowia). Ciosem dla Gierka okazało się powstanie zorganizowanej opozycji demokratycznej, fala strajków oraz powstanie „Solidarności”. Partia w oficjalnych komunikatach podała, że Gierek choruje i tymczasowo przekazał władzę Stanisławowi Kani. Formalnie na VI Plenum PZPR odebrano funkcję I sekretarza Gierkowi i zastąpiono go Kanią. Zatem partia i plenum partii stanowiły siłę decydującą dla obsady, trwania i zmian na stanowisku sekretarza partii. Później Gierka spotkały prześladowania ze strony partii.

4. Generał Jaruzelski

Generał Wojciech Jaruzelski (ur. w 1923 r.) piastował funkcję I sekretarza partii w latach 1981-1989. Dodatkowo pełnił też funkcję premiera w latach 1981-1985 oraz potem w latach 1985-1989 funkcję przewodniczącego Rady Państwa. W latach 1968-1983 był ministrem spraw wojskowych. Od 1961 r. był posłem na Sejm. Odmówił przyjęcia stopnia marszałka. Z tych stanowisk najważniejsze było stanowisko sekretarza partii, chociaż wpływ i kontrola nad wojskiem wydają się również istotne. Na czasy Jaruzelskiego przypada kryzys gospodarczy spowodowany niewydolnością gospodarki centralnie sterowanej oraz brawurową polityką gospodarczą Gierka („pęknięcie balonu” w gospodarce). Jaruzelski jest odpowiedzialny jako sekretarz partii za ostre rozprawienie się z opozycją, zwłaszcza z „Solidarnością”.

13 grudnia 1981 r. był głównym orędownikiem wprowadzenia stanu wojennego. Uzasadnieniem był niepokój w kraju i groźba interwencji radzieckiej. Dekret z dnia 12 grudnia 1981 r. o stanie wojennym wydany przez Radę Państwa i uchwała Rady Państwa o wprowadzeniu stanu wojennego (z tego samego dnia) zostały ogłoszone przez gen. Jauzelskiego w telewizji państwowej w dniu 13 grudnia; już w nocy z 12/13 grudnia przystąpiono do ich wykonania. Represje i aresztowania dotknęły wielu opozycjonistów; były potem także ofiary śmiertelne np. w przypadku pacyfikacji kopalni „Wujek”. Dekret o stanie wojennym został wydany na podstawie art. 33 ust. 2 Konstytucji PRL, zaś na podstawie art. 1 i 2 dekretu o stanie wojennym mogła być wydana dopiero stosowna skonkretyzowana uchwała Rady Państwa o wprowadzeniu stanu wojennego (określająca okres trwania stanu wojennego, zakres terytorialny stanu wojennego w kraju etc.). Rada Państwa spieszyła się, chcąc wypełnić lukę prawną: bez ogólnego dekretu o stanie wojennym, nie było podstawy prawnej do jego wprowadzenia w formie konkretnej uchwały. Tymczasem art. 2 ust. 2 dekretu o stanie wojennym stanowił, że uchwała Rady Państwa w sprawie wprowadzenia i zniesienia stanu wojennego podlega ogłoszeniu w Dzienniku Ustaw PRL, a także opublikowaniu w środkach masowego przekazu. Dekret ogłoszono w Dzienniku Ustaw po paru dniach. Dekret o stanie wojennym został bowiem ogłoszony w dzienniku promulgacyjnym dopiero 14 grudnia, ale wszedł w życie z mocą wsteczną od 12 grudnia. Konstytucja PRL jasno stanowiła, iż dekrety wydane przez Radę Państwa podpisują Przewodniczący Rady Państwa i jej sekretarz, a ogłoszenie dekretu w Dzienniku Ustaw zarządza jej Przewodniczący (art. 31 ust. 2).Uchwała Rady Państwa z 12 grudnia 1981 r. w sprawie wprowadzenia stanu wojennego ze względu na bezpieczeństwo państwa wchodziła w życie z dniem jej powzięcia. Stanowiła absolutne bezprawie.

Mieliśmy do czynienia z „gierkami” prawnymi, nocnym szaleństwem legislacyjnym i paniką władz, próbą sformalizowania i zalegalizowania stanu prawnego powstałego w wyniku naruszenia lub obchodzenia procedur konstytucyjnych. Wola partii i Jaruzelskiego stały się silniejsze od mocy Konstytucji i prawa obowiązującego powszechnie. Zgodnie z art. 33 ust. 2 Konstytucji PRL, Rada Państwa posiadała prawo do wprowadzenia stanu wojennego, „jeżeli wymaga tego wzgląd na obronność i bezpieczeństwo państwa” (także bez ograniczeń czasowych). Nawet zakładając, że ten merytoryczny warunek został spełniony, to naruszono Konstytucję w trzech punktach: primo, Rada Państwa miała uprawnienia do wydawania dekretów z mocą ustawy tylko między sesjami Sejmu (art. 30 pkt 5 w zw. z art. 31 ust. 1 Konstytucji PRL), a sesja sejmowa wszak w grudniu 1981 r. trwała; secundo, dekret był wykonywany przed jego formalnym ogłoszeniem w dzienniku urzędowym (nie spełniono zatem nawet formalnych wymogów obowiązywania prawa – tekst nie ogłoszony nie obowiązuje bowiem), a przecież nie można było wydać uchwały o wprowadzeniu stany wojennego na podstawie nieogłoszonego dekretu o stanie wojennym; tertio, powstanie Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego (12/13 grudnia 1981 — 22 lipca 1983 r.), ogłoszone przez Jaruzelskiego, było całkowicie niekonstytucyjnym posunięciem. Był to pozakonstytucyjny organ rządzący krajem w okresie stanu wojennego. Miał charakter samozwańczy i nie nawiązywał do formalnie nieuchylonej, sanacyjnej ustawy o stanie wojennym z 23 czerwca 1939 r. Luka w peerelowskiej konstytucji (brak regulacji nt. władz oraz praw i obowiązków obywateli w stanie wojennym) nie uzasadniała powołania bezprawnego organu jako władzy najwyższej. W związku z represjami politycznymi, łamiącymi nawet wówczas obowiązujące prawo karne (np. internowanie, ścieżki zdrowia), zbrodniami dokonanymi przez wojsko, policję i służby specjalne (np. zabójstwo ks. Popiełuszki) oraz wprowadzeniem stanu wojennego — na Jaruzelskim ciążyły i ciążą oskarżenia prokuratorskie. Okres jego władzy był szczytem bezprawia i konstytucyjnego nieładu. Czas ów pokazał, jak bardzo partia zagrożona utratą władzy „szanuje” prawo i uchwaloną przez swoich posłów konstytucję. Liczyła się tylko władza hegemońska I sekretarza i partii komunistycznej, wspierana interesami mniej lub bardziej ważnych dygnitarzy różnego typu w tym systemie władzy, oraz nieoficjalne prawo, które ta hegemońska siła stworzyła.

5. Podsumowanie

Sekretarze i partia zbudowali system terroru i strachu, jedynopartii oraz rządów opartych na wojsku i służbach specjalnych. W momentach krytycznych partia rządząca poprzez stosowne procedury i organy (plenum, KC, politbiura) przejmowała rolę hegemona, usuwając sekretarza obdarowanego wcześniej władzą hegemońską (przykład Gierka i Gomułki). Nie da się jednak ukryć, że sekretarze i partie przyczynili się do procesu odbudowy zniszczonego po II wojnie światowej kraju i zapewnienia obywatelom pewnego bezpieczeństwa socjalnego („mała” stabilizacja socjalna, materialna obywateli PRL, ale także nieduże różnice płacowe i majątkowe między nimi) .

Sytuacja partii komunistycznej i jej lidera była jednak specyficzna w bloku państw komunistycznych. Zawsze istniała groźba realizacji „bezpieczniackiej”, zabezpieczającej funkcji ze strony komunistycznej partii sowieckiej oraz dworu radzieckiego hegemona – I sekretarza KC Komunistycznej Partii Związku Radzieckiego. Chodzi głównie o interwencje zbrojne (przykład Czechosłowacji z 1968 r.) i służb specjalnych, nacisk polityczny na zmiany kadrowe we władzach partii w bloku komunistycznym, zerwanie kontaktów handlowych z danym krajem. Sowiecka partia komunistyczna miała także prawo do odsunięcia lub osłabienia pozycji samego I sekretarza w ZSRR. Relacje między tymi instytucjami były skomplikowane: I sekretarz KC KPZR kontrolował sowiecką partię i władzę jako super-hegemon w bloku radzieckim, ale partia mogła go tej funkcji w sprzyjających okolicznościach pozbawić. Na zewnątrz ZSRR I sekretarz KC KPZR pełnił funkcję super-hegemona wobec aparatczykowskich lokalnych hegemonów w państwach bloku, mimo że niektórym z nich udała się alienacja z tej relacji (Ceausescu w Rumunii, Hodża w Albanii), kosztem izolacji i totalnej walki polityczno-ideologicznej.

Pewne idee rządów silnej ręki i jednej osoby odżyły w niepodległej Polsce po 1989 r. w obozie prawicy – w części dawnej Solidarności, nawiązującej do myśli sanacyjnej i idei Piłsudskiego. Żaden z polityków jednak nie uzyskał władzy (faktycznej czy prawnej), która determinowałaby nazwanie go lub pewnego układu hegemonem, poza pewnymi krótkimi okresami i tylko w pewnym zakresie.

Wydaje się, że czas absolutnych władców minął bezpowrotnie. Wolność człowieka polega współcześnie również na tym, że ma prawo wziąć udział w uczciwych wyborach władz, które kierują wspólnotą polityczną, przestrzegając praw człowieka i ochraniając wolność człowieka. Nie wszędzie w ten sposób rozumie się wolność: w tradycji azjatyckiej czy bizantyjskiej władza hegemońska ma silne podłoże aksjologiczne i kulturowe oraz posiada boską czy ideologiczno-dziejową legitymizację (przykład Rosji putinowskiej, Chin komunistycznych, autorytarnego Singapuru). Tendencje te widoczne są również na innych kontynentach (chavezowska Wenezuela, fidelowska Kuba, autorytaryzmy latynoskie, dyktatury afrykańskie i islamskie). Poza kręgiem kultury zachodniej idea hegemona jako wszech-pana w państwie jest zatem wciąż żywa: nie umarła i ma się dobrze, a przyszłość jest wielką niewiadomą. Nie jest też do końca jasne, czy nie odgrywa dużej roli w amerykańskiej kulturze politycznej i praktyce polityczno-społecznej, zwłaszcza w „ujęciu ukrytych znaczeń i działań” (tendencja do dominacji życia politycznego przez prezydenta, jego obóz, czyli dwór, wpływy w gospodarce, powiązania z biznesem, nielegalne działania służb specjalnych, kontrola ruchów opozycyjnych, vide: Watergate).

Idea władzy hegemońskiej jest po prostu żywą, a dziś ukrytą, częścią kultury, polityki, myśli i filozofii Zachodu, i mimo formalnego dystansowania oraz oderwania się systemów politycznych i polityki od tej idei jej absolutny zanik jest niemożliwy, tak samo, jak niemożliwy jest zakaz czytania Platona. Z jednej strony bowiem, pochodzenie tej idei jest platońskie (Zachód), a z drugiej – konfucjańskie (Azja) lub mahometańskie (islam). Ideę platońską wzmacniała i reinterpretowała doktryna chrześcijańska. W wersjach zwulgaryzowanych (Afryka, Ameryka Południowa) brakuje tak silnego uzasadnienia aksjologiczno-filozoficzno-kulturowego (religijnego nawet ) i tam idea hegemona opiera się na prymitywnej koncepcji obrony bieżących interesów dyktatora. 

Dyktatura partii komunistycznej i hegemonów – I sekretarzy, mimo marksistowsko-leninowskiej aury i komunizująco-socjalistycznego sosu propagandowo-ideologicznego, miała w sobie – jak każda utopia — coś fundamentalnego z platonizmu. Totalna kontrola ze strony absolutnej władzy, która „wie lepiej”, była tego wyrazem. Polska w czasach „komunizmu” wpisała się w ten sposób politycznego myślenia (political thinking) „władzy o władzy”. Państwo miało być miejscem i stabilizacji , i rewolucji, a stało się, co najwyżej, państwem „małej stabilizacji” (okresowo, ale jednak) i opętanym systemem: strachu, terroru, wyzwalania ludzkiej nikczemności, nadętej propagandy, a nade wszystko — powiązań partyjno-agenturalnych oraz układzików na różnych poziomach życia społecznego.

Niektórzy hegemoni cieszą się nawet w XXI w. dużą popularnością w badaniach opinii publicznej w Polsce — w związku z ową „stabilizacją” (Gierek) i systemem sprawowania rządów (Jaruzelski). Ucieczka od wolności pcha nas w ramiona autorytaryzmu (Fromm), czyli hegemonów, nawet komunistycznych. Problemy socjalne i pragnienie stabilizacji, która jest podstawą myślenia politycznego obywateli, są dodatkowym i ważnym uzasadnieniem tej ucieczki do hegemona.

Data publikacji: 15-09-2008

<- Wróć do działu
Do góry