Co zostanie z religii?


Działy   Wyszukaj

Niels Jørgen Koordt

Przemysław Piela

Można by powiedzieć, że wraz z rozwojem nauki filary religii są podkopywane, co widzimy po rosnącej popularności ateizmu. Czy z czasem „naukowe oświecenie” będzie docierać do coraz to większych grup ludzi?

Jest wiele przykładów na to, że pośród naukowców znajdują się ludzie religijni jak i ateiści... ale dyskurs światopoglądowy nabrał znacznego tempa dopiero w ciągu ostatniej dekady. Konsekwencją ożywionego dialogu jest praktyczne zniesienie wszelkiego tabu wokół ateizmu. Tendencja ta wymusiła nawet na pojedynczych księżach przejście na ateizm. Niektórzy twierdzą, że oświecenie wymusza rozwój naukowy jak i technologiczny, a technologia wpływa również na inne elementy naszego otoczenia, stąd też ewolucja kulturowa i społeczna jest z tym także ściśle związana, na co zwrócił uwagę między innymi Karol Marks. Mówiąc tak jest znacznie trudniej przekonać o tym, że to nauka jest tą, która postawiła przekonywujące argumenty, którymi dysponuje ateizm, a nie że jest bajką o bardziej niesprecyzowanych zależnościach między technologią, mechanizmami ekonomicznymi i sferą kulturową. Może być to początkiem dłuższej rozprawy, ale powinno wystarczyć tylko stwierdzenie, iż nauka przez cały czas była od kreowania argumentów wywołujących u religiantów problemy z utrzymaniem ich tradycyjnych interpretacji i niespójnych przekonań.

Obierając sobie za punkt wyjścia koncepcję nauki wykreowaną przez Otto Neuratha , w obserwacjach i tworzeniu teorii jesteśmy w dużej mierze zależni od naszych subiektywnych zmysłów interpretacji. Język jest jednym z czynników ograniczających możliwość kreowania naszego obrazu świata, który przez to jest oparty na wielu niedowodliwych przesłankach. Nasz światopogląd budujemy łącząc w logiczną całość mniejsze i większe zależności występujące w przyrodzie i uznajemy coś za prawdę tak długo jak długo pasuje to do całości naszej dotychczasowej koncepcji. Gdy z czasem pojawiają się nowe poglądy, które nie pasują do wspomnianej całości, pojawi się przeciw nim silny opór. Jest raczej oczywiste, iż powinniśmy rewidować swój obraz świata. Dlatego gdy nowości są dostatecznie silne, praktyczne i obiecujące, całościowy obraz powinien zostać ponownie zrewidowany by pasował do tego, co nowe. Neurath wykorzystuje przykład żaglowca pomagając zilustrować swoją „teorię nauki”. Żeglarze mogą oszalować cześć statku deskami z innej części, kiedy tylko ta zostanie uszkodzona. W konsekwencji, poprzez łatanie dziur może dojść do gruntownej przebudowy, tak że statek nie będzie już więcej przypominał pierwotnej wersji. Mówiąc tak stwierdza on, że nie można się zatrzymać i „budować” całego statku (nauki, światopoglądu) od podstaw, ale w stopniowym procesie przebudowy, gdzie zachodzi selekcja, w której teorie bez przewidywalnego znaczenia są wybierane na podstawie ich nawet niewielkiej wartości praktycznej. Wygląda na to, że religie wykorzystują to by dostosowywać swoje doktryny do zmian zachodzących w obrazie świata pod wpływem odkryć naukowych.

Analizując tradycję chrześcijańską jasno widzimy, że naukowy postęp w astronomii, archeologii, biologii itd. stworzył wyrwę w burcie chrześcijańskiego statku. Widzieliśmy również, jak chrześcijanie przystosowywali swoje teorie – przebudowywali łódź – by dopasować się do nowej wiedzy. W niektórych przypadkach przebudowa była tak znaczna, że religia stała się „nie-religią”, tj. rodzajem etyki bez koncepcji Boga. Obecnie ta tendencja wzmaga się. Czy oznacza to, że chrześcijańska etyka może jednocześnie istnieć nie będąc zniszczoną przez rosnące ataki ateistów oraz wpływ światopoglądu naukowego? Ta zdolność do przetrwania kościoła może być ostatnim bastionem oporu, służącym ocaleniu choć cząstki jądra jego dogmatycznej ideologii.

Data publikacji: 26-08-2008

<- Wróć do działu
Do góry