Droga jako inicjacja


Działy   Wyszukaj

Katarzyna Płóciennik

Aby zbudować nowe budowle, najpierw trzeba zburzyć stare. By odrodzić się na nowo, trzeba „pochować" wspomnienia. Aby móc odpocząć trzeba się najpierw zmęczyć. Ale i odwrotnie — przed podróżą wpierw trzeba usiąść.

"(...) w kulturze zachodniej Odyseusz (rzymski Ulisses) stał się symbolem pełnej sprzeczności doli człowieka, którego żądza poznania zmuszała do wielkich przedsięwzięć, a wyższa i nieznana rzeczywistość skazywała na niemoc. (...) W opowieści homerowskiej, której rytm wyznacza siła, a czasami nawet gwałtowność, Odyseusz wyróżnia się spośród większości swych towarzyszy broni i przygód umiejętnością pokonywania krytycznych momentów dzięki rozumowi i inteligencji. (...) Ciekawy, a nawet niespokojny w swym dążeniu do poznania świata, szukał i akceptował ryzyko i wszelkie przygody, zatracał się w potężnych i metaforycznych burzach, nie potrafił oprzeć się urokowi kobiet i miłości. Zawsze udawało mu się wyjść cało z każdej opresji, kierowała nim wewnętrzna siła, niezłomna wiara w to, o co walczył, w swych ludzi, w dalekie przyjaźnie, nadzieja powrotu do swojej Itaki".

Odyseusz nie podjął samodzielnej decyzji, skazany na wędrowanie, na błądzenie został w daną rzeczywistość wrzucony. „(...) zupełnie sam, bez żadnego statku, wyrzucony przez morze na wyspę Ogygii, spędzał całe dnie na skale, wypatrując na horyzoncie Grecji, przytłoczony tęsknotą, z dala od ojczyzny i od rodziny. (...) Przed obliczem króla, ilekroć wspominał niemiłe przygody, jakimi usiana była jego nieszczęsna tułaczka do Itaki, lub odległe czyny Greków w Troi, w oczach herosa pojawiały się łzy. Dzięki pomocy Alkinoosa Odyseusz wypłynął z powrotem w morze i wreszcie ujrzał na horyzoncie ciemną sylwetkę Itaki".

Przestrzeń (w tym przypadku morze) („Wszystkie przygody w drodze odbywają się na morzu, albo na wybrzeżach; o dalszych zaś, lądowych wędrówkach Odyseusza mamy tylko przepowiednię, której spełnienie usunięte jest poza granice eposu" ) - chodzi o Odyseję Homera - przyp. K.P., staje się polem, na którym dokonuje się akt inicjacji . Ten, zbudowany w oparciu o kilka etapów , o których pisali najwięksi etnolodzy, w przypadku Odyseusza został uwieńczony sukcesem. Heros wrócił z podróży zmieniony, świadomy wiedzy, jaką zdobył.

Motyw wędrowania często wspomagany bywał w mitologiach różnych obszarów kulturowych dwoma innymi. Pierwszy z nich to labirynt, drugim natomiast to trickster kulturowy, „mieszacz", który mylił ścieżki i utrudniał „poznanie".

Wątek labiryntu warto rozwinąć, bo pojawiał się w wielu mitologiach i niósł ze sobą bogactwo znaczeń. Zapomniane mity i zdegradowane hierofanie były czymś do czego czyniono częste odwołania. "Labirynt to budowla lub wzór skomplikowane tak samo jak ich symbolika, uwzględniająca różne odchylenia znaczeniowe. Ambiwalencja semantyczna labiryntu datuje się od czasu zamieszkania ludzi w jaskiniach i wiąże się z nieodłącznymi od tego tajemnicami, lękami i korzyściami. (...) Labirynt w swym bardziej oczywistym znaczeniu symbolizuje trudność dokonania wyboru spośród wielu możliwości, bywa też nauką udzielaną neoficie, podpowiedzią w jaki sposób człowiek ma wkroczyć na dane terytorium.

Powyższy fragment łączy pojęcie labiryntu i jego symboliczne znaczenie z jaskinią. Podobne poglądy formułuje Mircea Eliade w książce Mity, sny i misteria.

Według rumuńskiego religioznawcy jaskinia była przemieniana w labirynt, stawała się "teatrem inicjacji i miejscem, gdzie grzebano zmarłych, labirynt zaś utożsamiano z ciałem Ziemi — Matki. Wejście do labiryntu lub do jaskini było równoznaczne z mistycznym powrotem do Matki (...) Wszystkie te symbole — pisze Eliade — splatają się i dopełniają nawzajem, są dowodem na „wiecznotrwałość pierwotnego wyobrażenia Ziemi — Matki". „Wszędzie tam, gdzie udaje się przeniknąć nieco tajemnicę labiryntu, wyłania się kobieta — ona zna tę tajemnicę". (W historii Odyseusza nie brakuje kobiet, choćby Kirke).

Na wędrówkę, która jest aktem inicjacji, można się również świadomie zdecydować. Uczynił tak mitologiczny Gilgamesz. „Mit o Gilgameszu kryje w sobie wiele znaczeń, lecz przede wszystkim jest przypowieścią o lęku przed nieuchronną śmiercią (...) Gilgamesz wyruszył w podróż, pokonał straszliwe przepaści, wody, w których śmierć znajduje każdy, kto ich dotknie, aż wreszcie stanął przed nieśmiertelnym starcem". „Po przekroczeniu progu bohater zaczyna się poruszać w nierzeczywistym krajobrazie marzeń sennych, pełnym zadziwiająco płynnych, nieokreślonych kształtów, gdzie musi stawić czoło różnorakim wyzwaniom i przejść cały ciąg niesamowitych prób". Gilgamesz poszukuje swojego przyjaciela, którego bogowie postanowili uśmiercić. Niestety ponosi porażkę. Jego inicjacja nie zostaje zakończona sukcesem.

Jak zauważa Joseph Campbell, wyprawa do krainy prób jest początkiem. Dalsza droga będzie prawdziwie niebezpieczna. Podczas niej „czekają bohatera triumfy przybliżające go do ostatecznego wtajemniczenia i chwile olśnienia". Jest ona często usiana licznymi niebezpieczeństwami. Według rumuńskiego religioznawcy Eliade`go, droga staje się obrzędem przejścia z profanum do sacrum, „(...) z tego, co ulotne i iluzoryczne, do rzeczywistości i wieczności, ze śmierci do życia...".

Bohater szybko został wciągnięty w pułapkę, z której, jak się okazuje wcale nie było mu tak łatwo się wydostać. By wyjść z labiryntu, trzeba zaakceptować, a potem przyswoić reguły, które nim rządzą.

Bohater musiał teraz zmierzyć się z zupełnie nowym doświadczeniem ciemności. Nie jest to ciemność w dosłownym znaczeniu tego słowa, ale to, co nowe, zupełnie nieznane. Eliade podkreśla, że już pierwszy akt ceremonii implikuje doświadczenie śmierci, „(...) albowiem nowicjusze są gwałtownie przenoszeni do nieznanego świata (...) Między oboma jest przerwa, zerwanie ciągłości". Edmund Leach i Algirdes Julien Greimes piszą o granicy dzielącej dwie strefy społecznej czasoprzestrzeni. Są one „normalne, ograniczone czasowo, określone, centralne, świeckie, lecz przestrzenne i czasowe wyznaczniki, które pełnią role granic, są same w sobie nienormalne, bezczasowe, wieloznaczne, skrajne i święte". Z chtoniczno — lunarnego chaosu zrodzić się powinna harmonia.

Ostatnia próba to poddanie się aktowi inicjacji. Dzięki niemu można rozpocząć inną, lepszą egzystencję . „Aby dostać się do tej innej rzeczywistości, trzeba najpierw porzucić stan, w którym pozostawało się dotychczas".

Funkcję tricksterów kulturowych w przypadku Odyseusza pełnią kobiety, dzięki którym nowicjusz może poznawać sens doświadczeń, jakim jest poddawany. To one pozwalają mu odkryć prawdę o sobie samym i uświadomić, że tęsknota za ojczyzną nie może równać się z niczym innym.

Wiemy, że akt inicjacji kończy włączenie w nową grupę, nową społeczność. Inicjowany zdobywa wiedzę i bogatszy jest w doświadczenia. „Z ujarzmienia strachu płynie odwaga do życia. Jest to najważniejsze z wtajemniczeń we wszelką bohaterską przygodę - nieustraszoność i spełnienie dzieła", a „(...) droga wiodąca do spełnienia (...) przechodzi miedzy niebezpieczeństwami pożądania i strachu". Gilgmesz, choć nie uratował przyjaciela, nie wyrwał go śmierci, doświadczył czegoś nowego i posiadł pewna wiedzę. Choć jego wędrówka, pełna niebezpieczeństw i pułapek, nie przyniosła upragnionych efektów, sama wyprawa nie była pozbawiona sensu.

Bibliografia:

Data publikacji: 23-07-2007

<- Wróć do działu
Do góry