Bushido, giri, ko - dziś. Wpływ tradycji na osobowość współczesnego Japończyka


Działy   Wyszukaj

Anna Kamińska

Głębokim przemianom w sposobie myślenia w związku z przeobrażeniami systemu rządów (era Meiji) w XIX wieku i stale rosnącym wpływem Zachodu na warunki życia w Japonii towarzyszyły liczne zmiany zarówno w stylu życia, jak w moralności i obyczajach. Głęboko przeobraziły się również sztuka, literatura, architektura. Zupełnie inaczej przedstawiały się metody kształcenia młodzieży, stosunki między kobietami a mężczyznami.

Przesadnie podkreślano śmieszność wszystkiego, co należało do „Starej Japonii" — chociaż zarówno stare, jak nowe obyczaje istniały obok siebie. Te zmiany mogłyby się nawet wydawać naturalne i może by ich tak silnie nie odczuwano, gdyby nie zachodziły w tak niezwykle szybkim tempie. Nagle i nieoczekiwanie, po okresie uporczywego negowania wszystkiego co obce, zaczęto zachwycać się wszystkim, co przybywało z Europy i Ameryki, wprowadzając zamęt w ustalone poglądy. Zachód podbił Japonię. Japończyk wkładał zamiast drewnianych sandałów i tradycyjnych szat: lakierki, surdut i cylinder, aby stać się równie „zachodnim" jak Europejczyk. Jednak tak naprawdę teraz, na przełomie wieków, widzimy jak mocno zakorzenione są w nim specyficzne tradycje „Starej Japonii". Przykładem jest sarariman - „samuraj z teczką". Pomimo zewnętrznej powłoki upodabniającej się do wzorów kultury zachodu, głęboko w ich mentalności osadzone są takie pojęcia jak giri - obowiązek i on - korzyść, uprzejmość.

Zarząd firmy, w której pracuje sarariman („wojownik Korporacji") świadczy pracownikom on i w ten sposób stwarza giri. Jest to tradycyjny rodzaj związku, z którego wynika konieczność przestrzegania pewnych obowiązków. Osłabia w ten sposób poczucie samodzielności pracowników. Lojalność wobec firmy jest najważniejszą cnotą sararimana i powinna wyrażać się w pełnym poświęceniu dla dobra jej interesów. Pracownik oszczędza światło kosztem własnych oczu, pracuje ponad wyznaczony czas za darmo oraz rezygnuje z przysługujących mu wakacji. Dzięki dyscyplinie wewnętrznej jak prawdziwy samuraj znosi bez skargi te oraz inne niedogodności, łącznie z dwugodzinnym dojazdem do pracy. Przepracowanie często skraca życie sararimana i już w latach 70-tych japońscy lekarze zaczęli otwarcie mówić o karoshi — śmierć z przepracowania, przeciążenia zawodowymi obowiązkami. Wciąż widoczna jest relacja daimyo (pan feudalny)- samuraj, gdzie oczywiste jest, że samuraj jest uzależniony od pana feudalnego. Skąd ta uległość? Japończycy nauczyli się utożsamiać tę skomplikowaną hierarchiczną budowę z bezpieczeństwem i pewnością bytu. Wierzyli w schemat i bezpieczni byli tylko wtedy, gdy go przestrzegali. Odwagę i siłę charakteru Japończyk okazywał dopasowując się do niego, a nie buntując się czy usiłując go zmienić. Japończyka motto brzmi: "Wszystko na swoim miejscu". Uważa, że człowiek okazuje siłę charakteru nie zważając na osobiste szczęście, wypełniając zobowiązania. Człowiek jest słaby, jeśli zwraca uwagę na swoje pragnienia pozostające w sprzeczności z ogromnie rozbudowanym kodeksem zobowiązań. Niezwykle trudno jest jednoznacznie określić osobowość, moralność, etyczne wzory Japończyka. Na jego postępowanie, zachowanie składają się liczne przeciwieństwa. Ruth Benedict określiła je w ten sposób:

"Przeciwieństwa przeplatają się ze sobą. Są prawdziwe, zarówno miecz, jak i chryzantema. Składają się na całość wizerunku Japonii. Japończycy są w najwyższym stopniu agresywni i nieagresywni zarazem, kultywują jednocześnie militaryzm i wartości estetyczne, potrafią być i zuchwali i uprzejmi, sztywno przestrzegać zasad, łatwo dostosowywać się do nowych warunków. Podporządkowują się innym, a jednocześnie są urażeni, gdy ktoś nimi próbuje powodować; są lojalni zdradzieccy, odważni i nieśmiali, konserwatywni i otwarci na nowości".

Pomimo dążenia ku nowoczesności przetrwały w Japonii schematy działań, pojęcia i obyczaje, bez których nie byłaby krajem tak specyficznym i odmiennym od krajów zachodnich. Choć tak usilnie dążyła w kierunku upodobania się do Europy. Takim schematem jest rodzina, jej specyfika oraz pojęcia w jej obrębie, które przetrwały przez wieki. Sprawiające, że mentalność. Japończyka jest silnie zakorzeniona w przeszłości.

Pojęcie rodziny ma w Japonii znacznie szerszy zakres niż miało w Chinach lub w Europie, gdzie tylko dzieci, rodzice, dziadkowie i powinowaci stanowią to, co przyjęło się nazywać rodziną. Takie związki krwi uznawano w Japonii od niepamiętnych czasów, ale nie tylko one składały się na pojęcie Japończyków o tym, czym jest rodzina. W 1870 roku zostało wydane prawo, aby każdy wybrał sobie jakieś nazwisko (myo).

Obywatele wybrali nazwę miejsca, gdzie mieszkali i pracowali.

Pierwotnie myo oznaczało tylko wspólnie uprawiane pola przez jakąś grupę ludzi. Każda grupa pracujących miała więc nazwisko zbiorowe, które zazwyczaj łączyło ją z jakąś cząstką ziemi. Kiedy część tej grupy wyruszała gdzie indziej, aby wziąć pod uprawę inny kawałek ziemi, porzucała dotychczasowe nazwisko, aby przybrać nowe, będące nazwą nowego terenu. „Rodzinne" nazwisko obejmowało więc nie tylko osoby wywodzące się od jednego przodka, ale również grupy pracownicze, które łączył ten sam kawałek ziemi, nawet jeżeli indywidualna działalność ich członków była różna. Nazwisko przyjęte w roku 1870 wyrażało więc nie pojęcie rodziny, lecz przynależność do grupy społecznej. To wybrane nazwisko mogło być nazwą miejsca, gdzie członek grupy mieszkał i pracował, ale mogło być także imieniem wpływowej osobistości, która go chroniła. Sługa mógł przyjąć imię pana albo miejsca, gdzie ów wojownik mieszkał, wojownik — imię dowódcy, w pewnych przypadkach mnisi przybierali jako nazwisko nazwę swojej świątyni. Fakt tan znakomicie wyjaśnia poczucie, jakie mieli (i zawsze mają) Japończycy, poczucie, że należą raczej do grupy pracowniczej albo mającej wspólne interesy niż do „rodziny" takiej, jak my ją pojmujemy. Jest to charakterystyczny rys japońskiego społeczeństwa, który jest obserwowany jeszcze dzisiaj na wszystkich szczeblach: poczucie przynależności do społecznej grupy pracy, które jest silniejsze od poczucia przynależności do rodziny. Ruth Benedict zwraca uwagę również, przytaczając słowa Basila Halla Chamberlaina (Things Japanese, Londyn 1905), na specyficzne pojęcie adopcji, obecne w Japonii. Jak pisze, adopcję stosowano nie tylko, aby zapobiec wymieraniu rodzin (a tym samym przerwaniu ciągłości kultu przodków), lecz również aby normować ich stan liczebny. Na przykład, kto miał za dużo dzieci, mógł jedno albo więcej odstąpić przyjacielowi albo komuś bezdzietnemu. Zaadaptowanie kogoś stanowiło najprostszy sposób pozostawienia mu dziedzictwa, nie było bowiem zwyczaju wyznaczać na spadkobiercę obcego. Na przykład kupiec mógł adoptować swojego subiekta, zapewniając mu osobisty udział w interesach. Cały system „rodzinny" opierał się na relacjach ekonomicznych oraz interesów jej członków. Tradycyjna rodzina japońska stopniowo rozprzęgała się, ustępując coraz częściej miejsca rodzinie typu zachodniego, nawet gdy nie odbywało się to pod bezpośrednim wpływem idei europejskich. Wpływ ten był bowiem powierzchowny. W istocie grupowa mentalność nie zanikła, zmieniła się tylko zewnętrzna jej forma. Mąż, jedyne źródło dochodów, odtwarzał w swoim miejscu pracy „grupę" rodzinną wraz z jej stosunkiem współzależności, grupę, która nie istniała w założonej przez niego rodzinie. Grupa nie była już grupą rodziny przy pracy. Głębokie ślady tej grupowej mentalności odnajdujemy do dziś w całym handlowym i przemysłowym życiu nowoczesnej Japonii. Przejawia się to na przykład w zwyczaju organizowania wspólnych rozrywek. Relacja mąż-żona jest ekonomiczną jednostką konsumpcyjną, a nie jak było we wcześniejszych okresach — rodzinną grupą produkcyjną. Stosunki między mężem a żoną stały się więc związkiem przede wszystkim ekonomicznym, rzadko miały charakter uczuciowy zwłaszcza, że małżeństwa najczęściej kojarzyły się za pośrednictwem nakodo (swatów albo swatek) lub z inicjatywy krewnych. Małżeństwo było stworzeniem nowej jednostki ekonomiczno-społecznej, przy czym uczucia odgrywały małą rolę.

Po przedstawieniu wzoru rodziny japońskiej zrozumienie, jak specyficznym pojęciem jest ko, nie powinno być kłopotliwe. Rozpatrując kolejne warstwy wpływów na kształtowanie się osobowości Japończyka, należy zauważyć, iż mężczyzna z racji swojej funkcji „zewnętrznej" - on jako źródło dochodów — dźwiga jarzmo wielu powinności i świadczeń. Jemu nikt nie jest nic winny, a on winien jest wszystko wszystkim. Przychodząc na świat, tym samym zaciąga dług, a sobie nie może rościć żadnego prawa naturalnego. Jako japońska istota społeczna ma obowiązek wobec cesarza i narodu, wobec rodziców, wobec nauczycieli, zwierzchników, wobec rodziny i podwładnych. Jest przede wszystkim jednostką produkcyjną, częścią grupy, częścią „jednostki pracy", częścią społeczeństwa. W rezultacie pozostawia mu się niewiele inicjatywy, a on sam nie pragnie ponosić większej odpowiedzialności niż to wynika z jego pozycji w łonie grupy. Jako odosobniona jednostka niewiele się liczy, chyba że zdobędzie kierownicze stanowisko. Cieszy się szacunkiem jako producent, ale nigdy jako konsument, a więc odwrotnie niż w zachodnich społeczeństwach, gdzie wielcy konsumenci dóbr zazwyczaj cenieni są wyżej niż ich producenci.

Obowiązek i powinność wiążą jednostkę jak pajęcza sieć, z której nie może się ona wydostać. Na ogół w Japonii wyróżnia się trzy rodzaje tych imperatywów rządzących całym życiem mieszkańców. Jest to on, giri i gimu. Musimy je poznać, aby choć w części zrozumieć pewne postępowania Japończyków. W Japonii on oznacza rodzaj fundamentalnej etyki, która wymaga, aby jednostka, kimkolwiek jest, otrzymująca jakieś świadczenia od innej jednostki albo od społeczeństwa, uważała się stale za ich dłużniczkę. Zaciągane w ten sposób przez jednostkę zobowiązania są albo b i e r n e (ko on, łaski otrzymywane od cesarza, które wszyscy jego poddani automatycznie uzyskują w chwili urodzenia i przez całe życie; oya-no on są to starania ze strony rodziców; nushi-no on to względy okazywane przez zwierzchników; shi-no on — dobrodziejstwa doznawane od pana, nauczyciela, wychowawcy etc.) albo c z y n n e, wyświadczane (giri i gimu). Ten, kto dobrodziejstw doznaje, czy ten, kto sam je świadczy, a więc każdy, nosi nazwę onjin. On to kategoria zobowiązań, oznacza: korzyść, obowiązek, ale także brzemię, dług, ciężar. Nałożyć je może na człowieka jedynie ktoś stojący wyżej na drabinie społecznej. Gdy przykładowo my zwykliśmy myśleć o miłości jako o dobrowolnym darze, dla Japończyka jest już ona skrępowana więzami długu. On zawsze oznacza bezgraniczne oddanie, kiedy określa się za pomocą tego słowa pierwszy i najważniejszy dług człowieka - on względem cesarza. Jest to zadłużenie, które każdy przyjmuje z bezbrzeżną wdzięcznością. Każde on jest sprawą poważną. Popularne powiedzenie brzmi: „Człowiek nigdy nie spłaci nawet jednej dziesięciotysięcznej on". On jest ciężkim brzemieniem i zawsze, jak się słusznie uważa, jest ważniejsze od osobistych upodobań człowieka. Nawet papieros zaproponowany przez osobę, z którą Japończyk nie był do tej pory w żaden sposób związany, sprawia mu kłopot. Uprzejmym sposobem podziękowania jest wówczas kino doku, które ma znamienne znaczenie „trucizna ducha". Z kolei gimu zawiera w sobie dwa rodzaje obowiązków: spłatę on nałożonego przez rodziców, zwaną ko, oraz odwzajemnienie on otrzymanego od cesarza, czyli chu. Spełnienie tych obowiązków jest przymusowe; dotyczy każdego człowieka. Miłość synowska jest bezwarunkowym obowiązkiem, z którego każdy zawsze musi się wywiązać, nawet za cenę wybaczenia rodzicom ich występków i niesprawiedliwości. Zasada ulegała zawieszeniu jedynie w wypadku, kiedy miłość synowska stawała w sprzeczności z obowiązkiem wobec cesarza. Osobiste szczęście dziecka nie miało nigdy znaczenia, a obowiązek ciążył niezależnie od tego, czy rodzice byli warci miłości. Schemat systemu zobowiązań wygląda w ten sposób: on jest zobowiązaniem biernym nakładanym na jednostkę bez jej udziału gimu: "niemożliwe jest pełne odwzajemnienie zobowiązań, dług nigdy nie ulega przedawnieniu (wyżej wymienione chu i ko) oraz specyficznie japońska kategoria zobowiązań (Japończycy nie dzielą jej z Chińczykami jak chu i ko), jaką jest giri. To zobowiązania, które muszą zostać spłacone co do grosza w określonym czasie. Giri jak gimu ma dwa rodzaje: giri wobec świata i giri wobec własnego imienia. Bez tej kategorii postępowanie Japończyków staje się niezrozumiałe. Określenie „nie z własnej chęci" ukazuje różnice między gimu a giri. Gimu to obowiązek względem osób z najbliższej rodziny oraz wobec władzy i choć pewnych rzeczy nie robi się z ochotą, to o gimu nigdy się nie mówi, że „nie jest spełniane z własnej chęci". Spłata giri natomiast krępuje i najtrudniej być dłużnikiem właśnie w tym kręgu. „Nie spełniasz giri, jeżeli coś robisz z potrzeby serca". Natomiast obowiązki wobec powinowatych wypełnia się skrupulatnie ze strachu. We współczesnej Japonii opowieści o czasach, gdy giri płynęło z potrzeby serca i nie było zabarwione urazą, są marzeniami o wieku złotym. Nie jest jednak możliwe działanie bez tej urazy, skoro nawet przyjęcie papierosa od kogoś powoduje, że Japończyk staje się jego dłużnikiem.

Giri to „obowiązek należytego postępowania", które tradycyjnie reguluje sposób, w jaki każdy ma się zachowywać nie tylko wobec społeczności, zwierzchników i rodziny, ale także samego siebie: nie wolno mu „stracić twarzy", to znaczy uczynić cokolwiek, co uwłaczałoby honorowi rodziny, jej nazwisku (błąd w życiu zawodowym, złamanie słowa, odmowa spłaty długu, nieodwzajemnienie przysługi, brak szacunku wobec samego siebie). Jednostka na każdym szczeblu hierarchii społecznej winna postępować w każdej okoliczności tak, jak inni tego od niej oczekują. Jednostka nietrzymająca się ściśle owych on, giri albo gimu automatycznie zostaje uznana za aspołeczną, a w konsekwencji całe społeczeństwo odrzuca ją jako obce ciało. Dzisiaj ta sieć obowiązków i powinności wykazuje pewną niewielką tendencję nie tyle do zanikania, lecz do lekkiego rozluźnienia się. Giri prowadzi do tragicznych (według człowieka Zachodu) skutków. Pożyczający daje w zastaw giri wobec własnego imienia prosząc o kredyt. Gdy nie można go spłacić, kiedy nadchodzi Nowy Rok, „czas, w którym długi muszą zostać spłacone", niewypłacalny dłużnik mógł „oczyścić swe imię" popełniając samobójstwo. Wigilia Nowego Roku nadal przynosi żniwo samobójstw. Jest to krańcowy przypadek skierowanej przeciwko sobie agresji. W połowie lat 30-tych przez utożsamianie się z celami nacjonalizmu Japończyk skierował agresję na zewnątrz, przestając być obiektem swoich własnych ataków. Nie na długo. Po klęsce Japonia przeszła od jednego sposobu do drugiego bez specjalnych psychicznych cierpień. Cel pozostał ten sam: dobre imię. Amerykańska dezaprobata dla samobójstw sprawia, że samozniszczenie jest jedynie desperackim krokiem zrozpaczonych. W Japonii natomiast, gdzie ceni się je wysoko, uważane jest za czyn godny i celowy, czasem najbardziej honorowy sposób wypełniania giri. Samobójstwo jest ulubionym tematem Japończyków i odgrywają je tak samo, jak Amerykanie odgrywają zbrodnię i ten substytut dostarcza im podobnie przyjemnych wrażeń. Bezustannie Japończycy odmawiają sobie przyjemności, których wcale nie uważają za złe. Wymaga to wielkiej siły i woli, i to właśnie ona jest cnotą najbardziej w Japonii podziwianą.

W zarysie „osobowości" każdego Japończyka jest też „druga strona medalu", która ściśle łączy się z pierwszą: bushido. Nie jest może już tak widoczne jak w epoce niepokonanych samurajów, jednak Kodeks Wojowników przetrwał w mentalności współczesnego mężczyzny. Bushido — droga wojownika - to zespół norm moralnych, którymi powinien kierować się wojownik. Termin funkcjonujący od XVIII wieku, wszedł w użycie jako swoista apoteoza etosu samurajskiego w okresie, gdy samurajowie byli klasą rządzącą, ale jednocześnie pod władzą Tokugawów zostali pozbawieni możliwości zajmowania się wojaczką. W okresie Edo, gdy urzędowymi ideologami i moralistami stali się konfucjaniści, „droga wojownika" zaczęła być utożsamiana z konfucjańskimi zasadami pięciu powinności i pięciu cnót, a więc konfucjańskim ideałem człowieka szlachetnego (kunshi), godnego przedstawiciela klasy rządzącej.

Największy nacisk kładziono na lojalność i wierność wobec suzerena oraz na miłość synowską. Obok zasad konfucjańskich na naczelnym miejscu stawiano zachowanie honoru przez samuraja w obliczu wszelkich przeciwieństw, trudności fizycznych, materialnych i psychicznych oraz w obliczu śmierci. Zgodnie z zasadami bushido samuraj powinien być światły, nieustraszony, wytrzymały i powściągliwy w mowie i zachowaniu, dzielny w walce, gotowy w każdej chwili na śmierć w obronie własnego honoru czy honoru suzerena lub ojca. Przez prawie cały okres Edo zasady bushido przetrwały w sferze dyskursów teoretycznych, będąc zarazem normą zachowań w warunkach pokoju. Od schyłku tego okresu poprzez początkowe formy okresu Meiji były siłą napędową działań samurajskich w walce zbrojnej o nowy kształt cesarstwa. Po ustabilizowaniu się nowej władzy gloryfikowano je nadal jako wzorce osobowe. Ponieważ dawny podział na klasy społeczne został zniesiony, nie mogły funkcjonować jako kodeks moralny klasy wojowników. Stały się natomiast wzorcami dla wszystkich obywateli wychowywanych wszelkimi dostępnymi środkami (szkoły, prasa i inne środki przekazu) w lojalności wobec władzy cesarza i gotowości na śmierć w imię cesarza, dla cesarza i cesarstwa. Zaczęto tworzyć nowe bushido tym razem nie ograniczone pochodzeniem od jednej klasy społecznej. W okresie wojny na Pacyfiku (1941-1945) tzw. oddziały specjalne (samobójcze) odwoływały się do bushido jako zespołu norm motywujących ich działania. Tą samą motywacją kierowali się liczni oficerowie, żołnierze szeregowi i cywile popełniający samobójstwa (często zbiorowe) po kapitulacji w 1945 roku. Źródła bushido znajdują się w buddyzmie: spokojna wiara w Przeznaczenie, ciche poddanie się niewzruszonej konieczności, stoickie panowanie nad sobą wśród niebezpieczeństw i cierpień, pogarda dla życia i pociąg do śmierci. Z kolei nauka szintoizmu wpaja tak silną uległość dla monarchii, tak wielką cześć dla pamięci zmarłych przodków, tak oddaną miłość dziecięcą, jakiej żadna inna wiara nie uczy. Nadaje ona butnemu charakterowi samurajów pewien rys uległości i cierpliwości. Widać teraz wyraźnie, jak bardzo bushido łączy się z gimu, giri oraz on. Zasady od tak dawna funkcjonujące zmieniły swój obraz w bardzo niewielkim stopniu, pomimo iż samuraj dziś to wewnętrzna warstwa osobowości i mentalności Japończyka, dla Europejczyka na pierwszy rzut oka niewidoczna. Może dlatego jest niewidoczna przy pierwszym oglądzie i niezrozumiała, ponieważ w tak małym stopniu została wtłoczona w proces europeizacji.

Ważnym elementem osobowości Japończyka jest także zwyczaj samobójstwa i zemsty. Samobójstwo znane jako harakiri, a zemsta jako kataki uchi. Te dwie zasady postępowania powodują, iż człowiekowi Zachodu jest bardzo trudno zrozumieć hierarchię wartości i przewidzieć działanie Japończyka. Samobójstwo ograniczę do rozpatrzenia seppuku albo kappuku, pospolicie zwanych harakiri. Oznacza to ofiarowanie siebie samego przez rozprucie wnętrzności. Japończycy tak samo jak Grecy byli przekonani, że dusza ludzka tam się właśnie znajduje. Seppuku nie było zwykłym czynem samobójczym. Była to instytucja prawna i otoczona ceremoniałem. Było ono wynalazkiem średniowiecza, procesem, którym wojownicy pokutowali za zbrodnie, naprawiali swe błędy, uciekali przed hańbą, uwalniali przyjaciół lub też udowadniali swą szczerość. Nikt nie mógł go wykonać bez największego spokoju i obojętności, dlatego właśnie uważano je za tak bardzo godne, stosowne dla wyznawców bushido. Kult seppuku wpływał na to, że wykonywano je często bez dość ważnego i usprawiedliwionego powodu. Szukanie śmierci było uważane za tchórzostwo przez prawdziwego samuraja. Nauka bushido skłaniała do tego, by przyjmować przeciwności losu ze spokojem.

Można byłoby założyć, że bushido w dzisiejszych czasach się nie sprawdzi, ponieważ jest rezultatem feudalnych czasów. Jego duch jednak ciągle pozostaje. Japończyk nie potępia przecież aktów odwagi ani rycerskiego ducha. Dba o swoje dobre imię, nie odrzuca lojalności, skromności i opanowania. Te przymioty czynią z niego potencjalnego zwycięzcę w wyścigu do wielkości. Przydają się w czasach wojny i pokoju, są esencją rycerskiego ducha, właściwego każdej epoce i każdej kulturze.

Duch bushido jest żelaznym prawem kierującym postępowaniem wszystkich Japończyków. Czasy się zmieniają. Ludzie muszą się dopasować do nowej sytuacji. To, co kiedyś było ważne, dziś traci na wartości. Z dzisiejszego punktu widzenia bushido ma swoje wady: podział klasowy, konserwatyzm, ograniczenie praw jednostki, niedobór myśli intelektualnej, odizolowanie od reszty społeczeństwa, dominacja ducha nad materią. Pierwsza z nich została pogrzebana wraz z feudalizmem. Pozostałe, których należy się pozbyć, osłabły pod wpływem kontaktów Japonii z Zachodem. Na skutek wielkich zmian kulturowych w Japonii pojawiły się nowe przemyślenia na temat praw obywatelskich. Niestety ich powszechny obraz częstokroć bywa fałszywy. W rezultacie stają się przyczyną zła, upadku moralności i skłaniają ludzi do lekceważenia swoich obowiązków. Więc pomimo swych wad bushido nie może umrzeć i nie umrze, jest szczególnym darem, który z Japończyków uczynił to, czym są dzisiaj. Idąc z duchem czasów, zmienili swój dawny wygląd, jednak robią to, ponieważ mają na względzie przyszłość swojego narodu. Bowiem bushido im pozwala na pełne zrozumienie przynależności narodowej. Dowodem na to jest fakt, iż najważniejszym dokumentem w Japonii jest „Orędzie do żołnierzy i marynarzy", w którym wymaga się pełnego poświęcenia i oddania dla narodu. Ważną kwestią jest także to, iż dominującą rolę w życiu Japończyków odgrywa wstyd. Oznacza to, że każdy zwraca uwagę na to, co otoczenie sądzi o jego postępowaniu. „Kultura wstydu" nakazuje więc taką postawę. Nie przeszkadza to także, a wręcz przeciwnie, zmusza Japończyka, by kładł nacisk na ogromną dyscyplinę wewnętrzną, nawet ponad możliwości ciała. Wszystko jest kwestią ćwiczeń umysłu w drodze do celu. Obca Japończykom jest nauka o tym, że nie da się pogodzić ciała i ducha. „Ludzie namiętności" nie pochodzą od złego, przeciwnie, umiejętne korzystanie z rozkoszy zmysłowych dowodzi mądrości. Jednak drugą ważną sprawą jest uznawanie hasła: „żyj tak, jakbyś był umarły". Jest to określenie nie „żywego trupa", tylko tych, którzy osiągnęli poziom życia mistrzów, mnichów, udzielających napomnień w sprawach codziennych. W tradycji japońskiej zakorzeniona jest ogromna odpowiedzialność za własne czyny, którą Japończyk nazywa odpowiedzialnością za „rdzę swego ciała", porównując w przenośni ciało do miecza. Tak jak ten, kto nosi miecz, jest odpowiedzialny za blask jego ostrza, tak każdy człowiek musi wziąć na siebie odpowiedzialność za skutki swych czynów. Miecz staje się metaforą człowieka idealnego. Siła Japończyka tkwi właśnie w trosce, by na „mieczu ducha" nie było rdzy, która mu ciągle zagraża.

Odsyłam przede wszystkim do drugiej pozycji podanej w bibliografii. Brak przypisów oznacza, iż treść tej pracy opiera się na całościowym ujęciu tematu przez Ruth Benedict i innych autorów, nie tylko na fragmentarycznym cytowaniu.

*

Bibliografia:

Data publikacji: 15-06-2006

<- Wróć do działu
Do góry