Choroba: kara czy wyzwolenie? Stosunek do choroby w epoce nowożytnej


Działy   Wyszukaj

Brigita Žuromskaitė

Z chrześcijańskiego punktu widzenia, człowiek jako istota posiadająca duszę i ciało, ciągle musi uważać, aby zachować je w stanie harmonii. Dusza ludzka jest nieśmiertelna, natomiast ciało jest skazane na różnego rodzaju schorzenia. Na przestrzeni wieków choroba i śmierć miały takie same pochodzenie, obie wywodziły się z krainy mroku .

W Starym i Nowym Testamencie, choroba była ściśle powiązana z grzechem pierworodnym, jak i śmiercią . Wówczas uważano, że niemoc fizyczna jest „rezultatem zakłócenia powszechnego porządku rzeczy przez ludzki grzech" . Często ją tłumaczono jako pewnego rodzaju ostrzeżenie . Należy jednak zaznaczyć, że w Nowym Testamencie można zauważyć już pewne zmiany. Choroba jest tu postrzegana jako pewnego rodzaju droga do zbawienia . Od XVIIIw. zakorzeniło się powszechne przekonanie w społeczeństwie, że „choroba nie jest zapowiedzią śmierci, lecz motywacją do poszukiwania uzdrawiającej interwencji medycyny" . Tylko w Oświeceniu zaczęto postrzegać zdrowie jako „normalny stan ludzkiej egzystencji", natomiast chorobę jako „indywidualny, a także społeczny problem do rozwiązania" .

Choroba była w Rzeczypospolitej epoki nowożytnej postrzegana jako nieodłączna cząstka życia ludzkiego oraz traktowana jako zwiastun nadchodzącego zgonu. Dla ówczesnych ludzi była ona naruszeniem istniejącego porządku, który oni uznawali za naturalny .

Warto trochę szerzej przedstawić stanowisko duchownych epoki nowożytnej wobec choroby. Swym wiernym wpajali, że właśnie za grzechy i niegodnie przeżyte życie Bóg karał człowieka chorobą i śmiercią . Jak pisze B. Rok:

"Choroba, ściśle związana z egzystencja ludzką, zwraca człowieka ku doświadczeniu śmierci. Wszystkie też rozważania o śmierci czasów nowożytnych nawiązują do istoty choroby" .

Kaznodzieje często ukazywali ją jako rodzaj kary, jaką na siebie ściąga w grzechu trwający człowiek. Jako jeden ze sposobów zmniejszenia boleści zalecano spowiadać się . Natomiast nękanym chorobą „magnatom-heretykom" zalecali przejście na wiarę katolicką, a „magnatom-katolikom" proponowali „drogę dewocji" .

Należy przytoczyć książkę Wojciecha z Pakościa - Medycynę duchowną — wydaną w Poznaniu 1618 roku. Pisał on, że choroba jest pewnego rodzaju ratunkiem dla człowieka, bo: uczy ciało, „od złości powciąga", lepszym, „wspaniałym", „świętym i doskonałym" czyni, oczyszcza oraz prowadzi do zbawienia . Jak widzimy, zgodnie z nauką kościelną przez cierpienie w chorobie można było szybciej osiągnąć odpuszczenie grzechów, jak i zbawienie.

Zdaniem B. Roka, duchowni w polskim piśmiennictwie w epoce nowożytnej przedstawiali „chorobę przede wszystkim w aspekcie doświadczenia śmierci" . Natomiast W. Wojtkiewicz-Rok pisze, że ówczesny kler szczególnie starał się „wskazywać na metafizyczne aspekty zdrowia i choroby" . Warto wspomnieć, że jeszcze w średniowieczu lekarz spostrzegał schorzenia człowieka jako „fizyczno-duchową całość", on lecząc ciało nie zapominał i o potrzebach duszy . Natomiast choroba w epoce nowożytnej była traktowana już jako naruszenie istniejącego porządku oraz starano się ustalić przyczyny jej pojawienia się. Zdaniem E. Kulak to właśnie choroba człowieka było najlepszym odzwierciedleniem stanu jego duszy . Wynikało, stąd, że żaden człowiek nie jest bez winy, co przestrzega wszystkich, że choroba spowodowana grzechem dotknąć może każdego . Zgodnie z nauczaniem, chorobę należało traktować jako ostrzeżenie oraz rozpocząć przygotowanie do możliwej śmierci .

Jednocześnie cierpienie w niszczącej ciało i umysł chorobie mogła być także traktowana jako okazywanie bezgranicznego oddania i pokory przed Bogiem. Zwłaszcza duchowni spostrzegali ją jako cnotę, która uszlachetnia życie ludzi .

W epoce nowożytnej chorowali wszyscy, jednak tylko dla warstw zamożnych była dostępna bardziej fachowa pomóc lekarska.

Ówczesna szlachta oraz magnateria w Rzeczypospolitej czuła ciągły lęk przed chorobą. Dobre samopoczucie było dla nich jednym z najcenniejszych skarbów . Należy podkreślić, że zły stan zdrowia, niski poziom medycyny oraz częste epidemie wpływały na ich styl życia. Także warto wspomnieć, że słaba kondycja zdrowotna oraz częste kalectwo uniemożliwiało prowadzenie aktywnego społecznego i publicznego życia . Małżeństwa pomiędzy bliskimi krewnymi oraz wyrodnienie genetyczne zmuszało ludzi do maskowania swych niedostatków fizycznych. Ówczesna moda była dopasowana do potrzeb społeczeństwa, większość swych wad maskowali ubiorem lub kosmetykami .

Ludzie w epoce nowożytnej żyli dość krótko. W tej społeczności było mało osób starych. Będąc młodymi i zdrowymi starali się żyć szybko, nie opuszczając żadnych atrakcji oraz okazji ofiarowanych przez los. Czasem nawet niepewność swego losu oraz ciągła świadomość możliwej choroby prowadziły do amoralnego sposobu życia . Z. Kuchowicz, wywnioskował, że „żyli tak intensywnie, że w wieku 30-40 lat czuli się już przesyceni, znużeni, zobojętniali" .

Warto wspomnieć i o ówczesnych lekarzach. Prawdopodobnie niski poziom krajowych medyków spowodował, że większym zaufaniem w XVIIw. darzono zagranicznych lekarzy , a rodzimi medycy w społeczeństwie byli obiektem drwin . Jak pisał J.S. Bystroń: „Lekarzy było dość dużo, ale pożal się Boże, co to byli za lekarze" . Stan medycyny szczególnie pogorszył się w dobie kontrreformacji, gdy znów zwrócono się do koncepcji „śmierci niechybnej" . Wówczas jeszcze głęboko wierzono, że aby zabiegi odnosiły skutki, medyk powinien „współpracować z Bogiem i naturą" . Zbyt głęboka wiara w powiązanie istoty grzechu i choroby prowadziło do zahamowania szybkiego rozwoju medycyny oraz przyjmowania bez większego oporu nowości.

Chociaż medycyna nie była w zadowalającym stanie, to mieszkańcy Rzeczypospolitej nie rezygnowali z utrzymania na dworach prywatnych lekarzy. Za przykładem książęcego rodu magnaci na swych dworach mieli wykształconych lekarzy, który pomagali im znosić cierpienie i służyć pomocą. W ciężkich schorzeniach lub gdy nie potrafiono ustalić jego przyczyny, zwracano się o poradę do lekarzy królewskich lub obcokrajowców. Każdy zamożniejszy pan miał przynajmniej jednego medyka . Jak zaznaczył D. Baronas już w XVI w. Rzeczypospolita miała specjalistów, którzy swym poziomem dorównywali kolegom po fachu z Europy Zachodniej, jednak takich było zbyt mało, aby podnieść poziom medycyny .

Wiele chorób dla ówczesnego społeczeństwa pozostawało nieuleczalnymi . W większości przypadków lekarze nie mogli ustalić przyczyn pochodzenia schorzeń, jak i sposobów ich leczenia. Gdy pacjent nieoczekiwanie zapadał na chorobę lub miała ona inny przebieg, to najczęściej za przyczynę jej powstania uważano czary.

Także do słabej kondycji zamożnych przyczyniały się nadużycia. Nadmierne picie napojów alkoholowych i brak umiaru w jedzeniu powodowały takie schorzenia jak: otyłość, podagra, kamienie . Do schorzeń przyczyniał się także brak pracy fizycznej . Podagra była prawdopodobnie jedną z najczęściej spotykanych chorób wśród wyższych warstw społecznych, nadano jej miano „pańskiej choroby" . Jeszcze jedna dolegliwość, która była zwiastunem śmierci w epoce nowożytnej to — „suchoty" (gruźlica). Była to jedna z najczęściej spotykanych przewlekłych chorób zakaźnych. Szczególnie często przejawiały się w warstwach wyższych w XVII-XVIII wieku . Magnaci Rzeczypospolitej najczęściej mogli się nią zarazić podczas podróży do Europy Zachodniej . Jeszcze w XVIIIw., „suchoty" należały do najczęściej spotykanych chorób .

Warto zwrócić uwagę, że bardzo dużo ówczesnych kobiet umierało przy porodzie, niski poziom medycyny nie był w stanie zaradzić śmiertelności położnic i niemowląt. Jak zauważyła M. Bogucka położnice żyły w stanie niepokoju, tajemniczości i lęku . Natomiast wedle badań Ł. Charewiczowej większa była śmiertelność kobiet przy porodzie niż rycerzy ginących na wyprawach wojennych .

Jak widzimy, poziom medycyny w epoce nowożytnej nie był w najlepszym stanie. Wiele chorób było nierozpoznawanych lub nie potrafiono im zaradzić. Niektóre uznawano za dzieło czarownic i wówczas wkraczało duchowieństwo, które starało się uświadomić grzesznemu człowiekowi, że te katusze cielesne są dziełem szatana i grzechu, a jedyny ratunek to pokuta i modlitwa. W niektórych wypadkach chorobę okazywali jak drogę do zbawienia. Większość ówczesnych ludzi przy pierwszych oznakach ciężkiej choroby zaczynało szykować się na zbliżający się zgon: modlili się i spisywali testamenty.

Data publikacji: 14-05-2006

<- Wróć do działu
Do góry