Uczta agnostyczno-ekumeniczna


Działy   Wyszukaj

Mariusz Agnosiewicz

W sobotę wieczorem w parafii ewangelicko-reformowanej (Warszawa, al. Solidarności 76a) odbyło się spotkanie ze Stanisławem Obirkiem, zorganizowane przez redakcję czasopisma „Jednota". Liczba osób, jakie przyszły na spotkanie przerosła oczekiwania organizatorów. Świadczy to z jednej strony o rosnącej popularności tego wyjątkowego „exa", jak o sobie mówi, a z drugiej — o rosnącej potrzebie nieugrzecznionej i otwartej dyskusji o polskim katolicyzmie, przekonaniach, wątpliwościach...

Były jezuita opowiadał przede wszystkim o swoich przygodach w Kościele i z Kościołem, o swych wątpliwościach, nieortodoksyjnej wierze i procesie „powrotu do normalności", jak określił opuszczenie szeregów Kościoła zinstytucjonalizowanego. Warto podkreślić, że pomimo niewątpliwej nieortodoksyjności katolickiej przekonań ocierających się o herezje, Stanisław Obirek pozostaje katolikiem, przynajmniej za katolika się uważa, co kilkukrotnie podkreślał.

Międzynarodowy charakter zakonu jezuitów pozwolił mu pozyskać perspektywę zdystansowaną wobec „katolicyzmu plemiennego". A z perspektywy polskiego katolicyzmu nijak nie da się dopatrzyć u Obirka jakiejkolwiek katolickości. Trzeba wyjść nieco dalej.

Jednocześnie przy wszystkich deklaracjach „chrześcijańskości" i „katolickości" jest to człowiek tak bardzo ludzki, że w zasadzie każdy choć przeciętnie otwarty na innego ujrzy w nim coś bardzo bliskiego sobie.

Jeśli ojciec Stanisław („powrót do normalności" chyba jeszcze nie dobiegł końca...?) jest katolikiem, to jest to pewnie jeden z największych katolickich przyjaciół ateistów. Godne podkreślenia, że Stanisław Obirek także w parafii protestanckiej konsekwentnie i uparcie wręcz powtarzał niejednokrotnie szczególne więzi, jakie łączą go z ateistami. Jeśli mówi się o ekumenii, on zwraca uwagę, żeby nie zapominać też o „moich niewierzących". Mówi też o tym, że to w niewierzących widzi największą szansę (zrozumienia siebie i swojego miejsca na ziemi?).

Nie wiem, czy Stanisław Obirek jest katolikiem lub chrześcijaninem (z pewnością jego wypowiedzi bywają gorszące dla chrześcijan dowolnej denominacji, co nawet wczoraj potwierdził jeden z protestantów opuszczając salę wyraźnie zgorszony odpowiedzią Gościa na pytanie o Miłość: były jezuita nie zna bowiem miłości boskiej czy do Boga, zna za to miłość do kobiety...), wiem natomiast, że jest gorliwym religijnym agnostykiem, rzekłbym nawet, że "agnostykiem walczącym" — o ile bowiem „ateista walczący" neguje i podważa wierzenia religijne, o tyle bronią agnostyka walczącego jest pytanie, wątpliwość, wahanie, niepewność. A te Obirek stawia z całą bezwzględnością. Publicznie. A ich adresaci gotowi są tego wysłuchać nawet ryzykując spotkanie z trzaskającym mrozem...

Ten gorliwy agnostyk czasami tak bardzo pogrąża się w swych niepewnościach i wątpliwościach, że komuś dogmatycznie pewnemu musi prezentować się jako osoba niesamowicie wręcz zagubiona. Jest to jednak pozorne.

Kiedyś Obirka interesowało, w co wierzy ten, kto w nic nie wierzy; dziś chodzi bardziej o to, w co wierzy ten, kto wierzy. To ewolucja osoby wierzącej ze swoiście perwersyjnej fascynacji ateizmem ku dojrzałemu agnostycyzmowi religijnemu.

Dziś Obirek wierzy przede wszystkim własnemu sumieniu. Sumienie jest jego prywatnym biskupem, generałem i kościołem. Zwykłych biskupów nieszczególnie poważa. Kiedyś on miał problemy z biskupami, teraz oni będą mieć problemy z nim...

Wierzy poza tym w etykę humanistyczną, w humanizm. Ten sam, w który wierzą ateiści.

Poza wszystkimi swymi walorami intelektualnymi, Stanisław Obirek jest osobą niezwykle ujmującą. Protestanci przyjęli go bardzo ciepło, momentami entuzjastycznie. Do tego stopnia, że chcą go mieć u siebie na podobnych rozmowach przynajmniej raz na kwartał. Warszawiakom spotkania te zdecydowanie polecam i postaram się o nich informować.

Po spotkaniu poszedłem na kawę z jednym z żołnierzy korpusu polskiego Armii Zbawienia (wyznanie protestanckie, zorganizowane jako organizacja paramilitarna), który swego czasu opublikował w Racjonaliście jeden swój tekst.... (tak, jesteśmy różnorodni!). Armia też chce zaprosić Stanisława Obirka...

Warto dodać, że prof. Obirek zapowiedział, że zamierza przeprowadzić się do Warszawy — jest zdecydowania bardziej otwarta niż Kraków...

Data publikacji: 05-02-2006

<- Wróć do działu
Do góry