O wartościach katolickich i chrześcijańskich


Działy   Wyszukaj

Henryk Borowski

W czasie dyskusji nad preambułą do konstytucji Trzeciej Rzeczypospolitej jeden z filozofów z KUL oświadczył, że katolickich wartości w ogóle nie ma. Trudno zrozumieć o co mu chodziło: ale chyba o to, że wszystkie tzw. wysokie wartości są właściwe chrześcijaństwu i katolicyzmowi i pytanie, czy istnieją specyficzne wartości katolickie tego typu jest zbyteczne. Tak, czy owak pojmowanie wartości przez filozofów chrześcijańskich jest inne niż przez filozofów laickich, a w każdym razie przez filozofów nie odrywających się od doświadczenia, którym jest społeczeństwo.

Doktryna chrześcijańska idzie bowiem w ślad za filozofią Platona, według którego wartości stanowią abstrakcję. Stanowią jakieś byty idealne nie powiązane ściśle z doświadczeniem, a jeśli powiązane, to, jak głosiła potem scholastyka, w ten sposób, że są to tylko cechy określonych rzeczy, które można uznać za wartości, lecz nie kulturowe (humanistyczne), ale utylitarne: i mogą to być jakieś wartości odżywcze lub zalety jakiegoś przedmiotu.

Ale mówiąc o wartościach, nie o takie wartości chodzi. Chodzi zaś o takie, jak np. prawda, dobro, piękno, sprawiedliwość itp. Czy wartości te mają charakter transcedentny, abstrakcyjny i, czy są całkowicie oderwane od rzeczywistości, od człowieka? Otóż nie ulega wątpliwości, że ich z natury rzeczy abstrakcyjny charakter, nie jest abstrakcyjny do tego stopnia, by odrywały się całkowicie od człowieka. Wartości te koncentrują się bowiem na przeżyciach i niewiele różnią się od różnego rodzaju ocen i osądów, nagan i pochwał. A ponieważ istotą ich są właśnie te przeżycia, to tak, jak one mogą być wyższe lub niższe, większe i mniejsze: czyli mogą być po prostu stopniowane. Wartości te mogą być, jak w matematyce, dodatnie lub ujemne i nie mogą być niezależne od społecznych osądów: aprobaty i dezaprobaty. A ponieważ społeczeństwo składa się z jednostek, to w tworzeniu wszelkich wartości biorą udział też jednostki. Ich rola jest jednakże po tym względem nieistotna i drugorzędna. Nie są one bowiem w stanie każda z osobna zagwarantować jakże cennego dla wartości obiektywizmu.

Jeśli więc chodzi o to, czy istnieją wartości chrześcijańskie, to odpowiedź jest taka: jeśli istnieją ludzie, którzy praktykują zasady wiary chrześcijańskiej, to takie wartości istnieją. Ta praktyka jest tu sprawą ważną, gdyż z nią związane są aprobujące lub dezaprobujące reakcje, które stanowią (jeśli są to reakcje społeczne) wartości, i nie ulega wątpliwości, że ludzie tacy istnieją i, że od czasu do czasu praktykują podstawowe zasady wiary chrześcijańskiej. Istnieją zatem wartości chrześcijańskie. Problem tylko w tym, ilu tych ludzi jest i, jak często kultywują podstawowe, najważniejsze zasady tej wiary: takie, jak np. powstrzymywanie się od nienawiści, odwetu, zemsty itp. Bo, jeśli jakiś człowiek jest katolikiem nieprzestrzegającym zasad jego wiary, to wartości tych nie prezentuje i nie tworzy. Nie tworzy ich oczywiście szeroki ogół ludzi podobnych, aczkolwiek mogą one rozwijać się z powodzeniem w innych środowiskach katolickich. Dla wyjaśnienia tej sprawy warto dodać, że kultywowanie na przykład zasad mało istotnych również nie tworzy i nie rozwija wartości, o które tu chodzi; nie rozwija ich na przykład udział w imprezach czysto kulturowych i pozbawionych głębszych treści. Udział w pielgrzymkach nie świadczy bynajmniej o wysokich wartościach ich uczestników, którzy, jak to się mówi, „modlą się nogami" i nie przybliżają w ten sposób do pogłębiania istotnych treści swej wiary.

Jest rzeczą jasną, że wartości chrześcijańskie są nie tylko wartościami chrześcijańskimi. Są one jednocześnie wartościami takich wyznań i wiar, jak judaizm, buddyzm, islam oraz ludzi bezwyznaniowych. Historycznie biorąc niektóre z tych wartości chrześcijańskich są nawet późniejsze od tych samych wartości innych wyznań i trudno je uznać za wyłącznie i typowo chrześcijańskie. Za takie zaś łatwo niekiedy uznać niektóre wartości lub pseudowartości właściwe religiom chrześcijańskim o niższej randze. Jak np. różne uroczystości religijne i związane z nimi zwyczaje, których brak w innych religiach.

A więc sprawa wartości katolickich i chrześcijańskich nie przedstawia się wcale tak, jak by to na pozór wyglądało. Tak dobrze, by pojęciem tym posługiwać się bez pewnej dozy skromności. Używanie, poza tym, skrótu: „wartości", bez zaznaczenia, że chodzi tu o wartości dodatnie jest błędem polegającym na tym, że istnieją przecież wartości ujemne, i błąd ten popełniają prawie wszyscy.

*

"Res Humana" nr 4-5/2004

Data publikacji: 26-11-2005

<- Wróć do działu
Do góry