Bóg nie istnieje - świecka edukacja w Holandii na ostro


Działy   Wyszukaj

Ilona Vijn-Boska

Od początku czerwca stacja VPRO nadaje w ramach programów edukacyjnych program „Bóg nie istnieje" autorstwa Paula van de Winta i Roba Muntza. Program ten składa się z sześciu dwudziestoczterominutowych odcinków i od samego początku budzi konsternację wśród Holendrów.

Podczas posiedzenia Parlamentu partie SGP (państwowa zreformowana partia) i Unia Chrześcijańska zażądały zdjęcia go z anteny, gdyż, jak twierdzą, „pod każdym względem znieważające Boga" audycje zrobione są po to, aby „świadomie i złośliwie w najbardziej szkalujący sposób drwić z Boga i chrześcijańskiej wiary". Rząd holenderski stwierdził jednak, że nie przychyli się do żądania. Sekretarz stanu Medy Van der Laan (Kultura i Media) w imieniu premiera Jana Petera Balkenende i Ministra Prawa — Pieta Heina Donnera, stwierdził, że stacje telewizyjne są same odpowiedzialne za swoje programy i oprócz tego, na podstawie przepisu o mediach i wolności słowa, rząd nie ma prawa do zabraniania formy lub zawartości danego programu. Dodając, że „poszanowanie dla wartości i przekonań innych musi charakteryzować wzajemne zachowanie między ludźmi, na pewno w sytuacji, kiedy ma miejsce opinia o wyznaniu innego człowieka". Rząd skonstatował, że program rzeczywiście może zawierać sceny, które mogą ranić wierzących i w takiej sytuacji muszą oni złożyć skargę do stacji telewizyjnej lub Rady Dziennikarzy. Podsumowując, to nie partie polityczne ale obywatele muszą działać w wyrażaniu niezadowolenia z programu. 

Natomiast w stosunku do opinii, że program ten jest szkalującym i lekceważącym Boga, przez ukazywanie Jezusa na smyczy, rząd odpowiedział: „prawdopodobnie nie" [jest to prawdą]. Według art. 147 Kodeksu karnego, "o obrazie Boga mówi się wtedy, kiedy wypowiedzi nie można przypisać niczego innego, tylko wyszydzającej tendencji i zamiarem jest wyrażanie się w takiej formie, aby uczucia religijne innej osoby urazić i wyłączyć każdą poważną dyskusję na temat Boga". W programie „Bóg nie istnieje" Paul Jan van de Wint rozmawia z sześcioma znanymi naukowcami o niebezpieczeństwie, funkcjach i absurdalności wiary. Audycje są prowadzone przez telewizyjnego pastora Muntza i podczas rozmów w krótkich przerwach pokazywane będą absurdalne ujęcia filmowe o różnych aspektach wiary, które mają za cel ilustratywnie przekazać stanowisko danego naukowca.

Część programu kręcona była w rzymskokatolickim kościele św. Mikołaja w Amsterdamie. Parafia jednak nie dowiedziała się od przedstawicieli RVU, jaki ma być prawdziwy jego charakter. Parafia pozwała VPRO do sądu, ale ten oddalił żądania katolików o zdjęcie programu z anteny, twierdząc, że byłaby to sankcja zbyt sroga. Sąd nakazał, aby w czołówce programu umieszczany był napis, że parafia żałuje udostępnienia kościoła na nakręcenie programu oraz że nie identyfikuje się z jego formułą.

Autorzy programu uważają, że oferują niewierzącym forum, na którym mogą wyrażać swoje poglądy. Ludzie niereligijni należą do mniejszości, więc chcieliśmy zrobić program dla nich — napisali w oświadczeniu Rob Muntz oraz Paul Jan van de Wint, odpowiedzialni za program. Holandia jest jednym z najodważniejszych światopoglądowo krajów Europy. Istnieje prawo do aborcji, eutanazji, możliwość zawierania związków partnerskich. W istocie jednak, wedle danych z 2000 r., ateiści stanowią największą grupę światopoglądową (ok. 30 — 40%). Chrześcijan jest tutaj łącznie ok. 23%, z czego tradycyjnych — katolików i protestantów - ok. 10%. Co ciekawe ten tradycyjnie protestancki kraj sekularyzm rozwinął głównie kosztem protestantów. Dziś jest tam ok. 8% katolików, na ledwie 4%  protestantów.

O swoim programie autorzy mówią: "Uważaliśmy, ze żyjemy w nowoczesnym, świeckim kraju. Okazuje się, że nie ma na świecie kraju, który swoje istnienie nie opiera na fundamencie religii i jest całkowicie świecki, jak i wolny od innych przymusowych ideologii. Holandia nigdy nie dokonała wyboru do końca, i pomimo że uważa się za świecką, to istnieją szkoły podstawowe z segregacją wyznaniową a na monetach jest napis „Bóg z nami". Tak długo jak praktykujący wierzący nie roszczą sobie prawa do ustalania praw, tak długo nie potrzeba tego prawa zmienić. Jednakże jeżeli ilość fundamentalnych wierzących będzie wzrastała i oni będą się razem łączyć dla osiągania swoich celów, wtedy zobaczymy jakie wywoła to problemy w naszym społeczeństwie. Na całym świecie pojawia się tendencja dochodzenia do władzy głęboko wierzących. W USA 80 milionów chrześcijan wybrało na najpotężniejszego władcę świata mężczyznę, dla którego aborcja jest morderstwem a homoseksualizm indywidualnym wyborem. Nie był dla nich istotny jego program ekonomiczny i polityka zagraniczna, ale fakt, że jest tak mocno wierzący. W Izraelu ortodoksyjni żydzi nadają ton rządzenia i w okupowanych obszarach zakładają swoje osiedla, aby uniemożliwić powrót Palestyńczykom. Osama Bin Laden był wpierw finansowany przez Zachód w celu spowodowania upadku Związku Radzieckiego poprzez straty wojenne w Afganistanie a teraz zagraża światu dżihadem. Na całym świecie wierzący w imię wiary są zaangażowani w „święte wojny" o władzę i ekonomiczne interesy. Równocześnie uzyskują oni, pomimo swego średniowiecznego światopoglądu, coraz więcej władzy i swoją mentalnością i przekonaniami próbują zatruwać innych w szczególności młodzież. Czy tak należy rozumieć rozdzielenie kościoła od państwa? Wiara nie została w żadnym wypadku cofnięta do indywidualnego i prywatnego przekonania. Również nie decydowaliśmy się na popieranie demokratycznych sil w niedemokratycznych krajach przez co fundamentalizm na całym świecie bujnie się rozrasta".

Muntz i Van de Wint mają wyraźną sardoniczna przyjemność bawieniem się widzem. Najpierw doprowadzają go do śmiechu a potem bardzo szybko próbują poprzez następujące sceny wstrząsnąć lub wręcz zaszokować. W 2000 roku Muntz i Van de Wint spowodowali konsternację i oburzenie swoim programem „Hitler", w którym Muntz przebrany za Hitlera szukali w Wiedniu konfrontacji ze zwolennikami partii FPÖ i jej przywódcy Haidera. W dzielnicy żydowskiej zrobili ujęcia w których jakoby Muntz przebrany za Hitlera gonił młodych żydowskich chłopców, chcąc w ten sposób ukazać, że Hitler w osobie Haidera od nowa pojawił się w Austrii. Program „Hitler" nie został nadany przez telewizję holenderską.

Data publikacji: 08-07-2005

<- Wróć do działu
Do góry