Rzecz o ryzyku, racjonalności i emocjach


Działy   Wyszukaj

Joanna Szumowska

"Serce ma racje, których rozum nie zna"
B. Pascal

Pojęcie ryzyka nie stanowi nowej kategorii w naukach społecznych, a jednak w kontekście współczesnych przemian społecznych nabiera nowego wymiaru. Codzienne funkcjonowanie nie tyle naznaczone jest kontaktem z rozmaitego rodzaju niebezpieczeństwem, ale przede wszystkim związane jest z jego wzmożonym postrzeganiem. Zjawiska takie jak chociażby rozwój mass mediów, błyskawiczny dostęp do informacji, edukacja, a także ugruntowanie roli ryzyka jako karty przetargowej w handlu i polityce znacząco wpłynęły na świadomość jednostek Jak pisze Ulrich Beck , współczesne życie przypomina życie na wulkanie. Jednostka zmuszona jest do elastyczności, samodzielności myślenia, podejmowania błyskawicznych decyzji, a także mierzenia się na każdym kroku z ryzykiem. Ludzie niezdolni do uczynienia z życia swego rodzaju hazardu i inwestycji usuwani są przez nieubłagane reguły gry na margines.

W grze tej, której stawką jest najwyższe obecnie dobro — a więc dobro jednostki, obowiązującą stawką jest rozum, racjonalność i świadomość. Zaczynają one wnikać w sfery, które od czasów rewolucji obyczajowej zostały uwolnione od manipulacji i reguł — a więc sferę intymnych relacji, doboru partnerskiego, seksu, wreszcie tego co wydawało się całkowitym zaprzeczeniem rozumu — a więc miłości. Przyczyny tych zjawisk tkwią głęboko w całości współczesnych przemian nie tylko kulturowych i obyczajowych, ale także politycznych i ekonomicznych. Zazębiają się tu nie tylko kwestie takie jak rewolucja seksualna czy feminizm, ale także problem pracy zawodowej kobiet, narodziny nowej prywatności, czasu wolnego, a przede wszystkim kwestia indywidualizacji. Rosnące oczekiwanie indywidualnego spełnienia rodzi różnego rodzaju poszukiwania i eksperymenty życiowe. Jednocześnie mimo sięgania po rozmaite, często ekstremalne formy samorealizacji jednostki oczekują bezpieczeństwa, zaufania i wsparcia ze strony innych — jednak nie za cenę utraty autonomii. Czy naprawdę?

Żyjemy w świecie, gdzie, jak pisze Paweł Śpiewak , godność została zastąpiona przez autentyczność. Psychologowie, poradniki, magazyny kobiecie oraz kultura konsumpcji nakazują nam jedno — bycie sobą, bycie autentycznym. A to oznacza zaprzedanie wszystkiego na rzecz kierowania się emocjami. Załamania nerwowe, zakochanie do szaleństwa, sesje u psychoterapeuty, warsztaty pozwalające na odkrycie swojego wnętrza są na porządku dziennym. Porządek budowany na samych tylko emocjach okazuje się bardzo nietrwały jak one same — jednostki, które doświadczyły zawodu, często rezygnują i wycofują się na margines. Porzucając myśli o trwałej bliskości, rezygnują z założenia rodziny, decydują się na samotność.

Niełatwo żyć w świecie, w którym priorytetem są zarówno emocje jak i jednostka. Te pierwsze nabierają swego znaczenia dopiero w kontekście drugiego człowieka, w trwałym dialogu. Jednostka skupiająca się na swoim świecie ryzykuje odcięciem się od świata, zamknięciem w prywatnym pancerzu.

A jednak Anthony Giddens widzi w rosnącej indywidualizacji szansę. Refleksyjność, a więc ciągłe napięcie świadomości ma dawać możliwość radzenia sobie z uświadamianym ryzykiem. Jednostka postrzegająca świat przez pryzmat swojego ja ma umieć świadomie planować i przeżywać swoje życie. Planowanie to dotyczy także emocji, partnerstwa. Giddensowska czysta relacja ma być w pełni satysfakcjonująca i odpowiadająca potrzebom konkretnych jednostek, ma odpowiadać ciągłym pouczającym wyborom dokonywanym spośród ogromnej puli możliwości. Intymność, spełnienie i zaufanie okazują się być nagrodą osiąganą dzięki nieustannej pracy nad związkiem i uczuciem. Miłość bowiem, mimo iż upragniona i naznaczona romantycznymi mitami, nie jest postrzegana jako dar losu. Także ona zostaje włączona w obręb kalkulacji ryzyka. Nie przydarza się jedynie raz w życiu, utraciła także swój jednowymiarowy, heteroseksualny charakter. W każdej chwili niesatysfakcjonujący związek może zostać zerwany, dlatego obowiązkiem partnerów staje się nieustanne dbanie o podsycanie temperatury uczucia. Partnerstwo realizuje się tutaj w odrębnych „ja" i „ty", nie zaś w wymagającym poświęceń „my". Seksualne spełnienie i osobisty rozwój jednostki stają się podstawowymi wyznacznikami trwałości związku.

Zygmunt Bauman podważa giddensowskie założenia . Czysty związek okazuje się być dla niego zwykłą transakcją, wynikającą z naszej ucieczki od ryzyka. Długotrwałe zaangażowanie wymaga poświęceń, ale także codziennego mierzenia się z różnego typu zagrożeniami — a tego boimy się równie mocno jak odrzucenia, niesprostania wymaganiom. Unikając porażki nie inwestujemy w trwałe związki, pocieszając się namiastkami, do których można zaliczyć według Baumana także relacje oparte na Internecie i wirtualne randki. Ograniczają one ryzyko, pozwalając na równie szybkie jak rozpoczęcie zakończenie znajomości, wpisują sferę emocji w pasmo konsumpcji i niekończącej się rozrywki.

Według Richarda Bulcrofta, Krisa Bulcrofta, Karen Bradley, Carla Simsona — autorów artykułu „The management and production of risk in romantic relationships: a postmodern paradox" modernizacji towarzyszy wzrost świadomości ryzyka związanego z relacjami interpersonalnymi i wzrost liczby metod radzenia sobie z tym ryzykiem. Jednak metody te nie tyle nie redukują zagrożeń, ale mogą wręcz przyczyniać się do nowych. Intymne relacje stają się częścią osobistej biografii i należą do sfery jednostkowych wyborów. Wzrosło też postrzeganie osobistego ryzyka związanego z tą dziedziną życia, a odpowiedzią na to jest zarządzanie ryzykiem podejmowane przez jednostkę. Ryzyko ponoszone przez jednostkę jest więc ogromne — gdyż to ona odpowiada za swoje wybory. Ogromne jest również napięcie między rosnącą egalitaryzacją i racjonalizacją społeczeństwa a potrzebą intymności, spontaniczności i bliskości jako odpowiedzi na współczesne zagubienie i kryzys tradycyjnych struktur. Nieracjonalna miłość umieszczona w kontekście racjonalnego społeczeństwa uwypukliła swoje znaczenie, stała się wartością nadrzędną — tak ważna, iż sięga się w jej poszukiwaniu po technologie takie jak Internet.

Rodzi się tu nowy paradoks - paradoks na styku racjonalności, ryzyka, tożsamości, zaufania i wielkich emocji. Miłości i relacji intymnych mimo usilnych prób i przyzwyczajeń nie jesteśmy w stanie przewidzieć, ogarnąć, zaplanować i zmierzyć. Dlatego są one ostatnią przystanią w chłodnym, uciekającym przed wszelką niepewnością społeczeństwie.

*

Artykuł napisany w oparciu o pracę magisterską powstającą w Instytucie Socjologii UAM w Poznaniu.

Data publikacji: 28-04-2005

<- Wróć do działu
Do góry