Z ambony nie można bezkarnie głosić nieprawdy – niestety tylko w Niemczech


Działy   Wyszukaj

W ostatnim newsletterze niemieckiej fundacji Giordano Bruno znalazłem ciekawą informację, którą przekazuję dla pokrzepienia serc czytelnikom Racjonalisty. Może kiedyś doczekamy się podobnego wyroku w Polsce?

Teraz jest już całkiem urzędowo: także biskupi wreszcie muszą trzymać się prawdy!

Federalny Sąd Administracyjny w ogłoszonym 23 sierpnia br. wyroku (BVerwG 7 B 41.11) stwierdził, że „religijna wolność wypowiedzi, także jeśli chodzi o głoszenie kazań, nie może mieć żadnego pierwszeństwa przed ochroną czyichś dóbr osobistych i godności".

Wyrokiem tym zakończył się trzyletni spór sądowy pomiędzy rzecznikiem zarządu fundacji Giordano-Bruno-Stiftung, Michaelem Schmidtem-Salomonem oraz Biskupem Regensburga Gerhardem Ludwigiem Müllerem.

Początkiem sprawy i sporu było kazanie biskupa Müllera w maju 2008 roku w Tirschenreuth. W kazaniu tym wielebny biskup nazwał krytyków religii, Richarda Dawkinsa i Michaela Schmidta-Salomona przedstawicielami „agresywnego ateizmu" oraz zarzucił temu drugiemu, że gotów byłby legitymizować mordowanie ludzkich dzieci skoro coś takiego jest wśród goryli górskich ich naturalnym zachowaniem. W rzeczywistości Schmidt-Salomon w swojej książce Manifest des evolutionären Humanismus (Manifest ewolucyjnego humanizmu) napisał coś całkiem przeciwnego. Na podstawie przykładu infantylnych zachowań goryli górskich, autor, filozof, uzasadniał, że nie można bezkrytycznie wywodzić norm moralnych z przyrody.

Po tym jak treść kazania została nagłośniona w mediach, Schmidt-Salomon wysłał regensburskiemu biskupowi pisemne wezwanie do zaniechania takiego postępowania. Biskup Müller zamieścił po tym co prawda w internecie poprawioną wersję kazania, ale odmówił podpisania otrzymanego wezwania uzasadniając to tym, że jako biskup zajmuje wyjątkową pozycję w Kościele Katolickim.

Początkowo taka strategia postępowania wydawała się być skuteczna. We wrześniu 2009 roku Sąd Administracyjny w Regensburgu oddalił wezwanie Schmidta-Salomona uzasadniając, że w przypadku biskupa Müllera „jako przedstawiciela korporacji prawa publicznego nie ma niebezpieczeństwa powtórzenia się takiego czynu".

Dopiero w postępowaniu odwoławczym przed Bawarskim Sądem Administracyjnym Müller doznał porażki. W wyroku z 24 lutego 2011 napisano, że wypowiedzi biskupa stały w sprzeczności z faktycznymi publikacjami Schmidta-Salomona i mogły zaszkodzić jego wizerunkowi publicznemu. Ponieważ biskup „nie wypełnił obowiązku do rzetelności, rzeczowości i mówienia prawdy" autor-filozof „doznał uszczerbku swoich dóbr osobistych".

Ponadto sąd zasądził od diecezji regensburskiej na rzecz Schmidta-Salomona zwrot poniesionych przez niego kosztów pomocy prawnej. Sąd nie zezwolił także na odwołanie się od tego wyroku, przeciwko czemu adwokaci biskupa złożyli zażalenie, które teraz zostało rozpatrzone i odrzucone przez Federalny Sąd Administracyjny.

Schmidt-Salomon złożył z okazji wyroku oświadczenie, w którym powiedział, że „to jest ważny sygnał dla państwa prawa. Wreszcie zostało sądownie wyjaśnione, że Kościół nie może być przestrzenią, w której nie obowiązuje prawo. Pan Müller i jego koledzy są teraz, podobnie jak wszyscy obywatele, zobowiązani do tego, żeby posługiwać się cytatami zgodnie z prawdą. Może kiedyś sami dojdą do wniosku, że chyba opłaci się najpierw wziąć do ręki i przeczytać książkę, zanim się ją wyklnie z ambony".

Data publikacji: 30-08-2011

<- Wróć do działu
Do góry