Przegląd historyczno-problemowy retoryki i erystyki sofistów


Działy   Wyszukaj

W dziejach kultury europejskiej opinia o sofistach przechodziła burzliwe przemiany. Najpierw wyraz 'sofista', nacechowany dodatnio, oznaczał człowieka uczonego, posiadającego wiedzę potrzebną, aby wykształcić arete u zamożnych obywateli Aten. Potem, w większej mierze za sprawą Platona, nabrał pejoratywnego wydźwięku i na wiele wieków stał się synonimem człowieka, który uczy, jak dla fałszywego twierdzenia stworzyć pozory prawdy i w dodatku oczekuje za to zapłaty — dla Greków uczenie za pieniądze było równoznaczne z poniżaniem pracy umysłowej. Ze względu na swój relatywizm, sofiści przez kolejne wieki byli określani mianem bezbożników, agnostyków, ateistów i hedonistów — głównie przez teologów i filozofów chrześcijańskich. Dopiero w XIX wieku nastąpiła ich rehabilitacja — najpierw za sprawą George'a Grote'a, a potem dzięki innym uczonym. Mimo tego do dzisiaj wielu osobom wyraz 'sofista' przywołuje na myśl negatywne konotacje.

Sofiści pojawili się w momencie reform demokratycznych w Atenach. Nowa rzeczywistość polityczna wymagała konkretnego zestawu umiejętności. Wraz z wprowadzeniem demokracji, która każdemu pełnoprawnemu obywatelowi dawała możliwość wpływu na politykę polis, pojawiła się potrzeba wykształcenia pewnej biegłości w sprawach politycznych, niezbędnej do skutecznego prezentowania swojego stanowiska na Zgromadzeniu Ludowym. Z ofertą pojawili się właśnie sofiści, których produktem był pakiet umiejętności i wiedzy, pozwalający na przekonywanie innych do swoich racji oraz na skuteczne atakowanie przeciwników politycznych. Atrakcyjność oferty szczególnie wzrosła dzięki rewolucji, której dokonali w edukacji, odrywając arete od przynależności do stanu. Dotychczas cnota była nierozerwalnie związana z pozycją społeczną, trzeba było się z nią urodzić. Sofiści natomiast gwarantowali, że cnoty można się nauczyć, co zresztą było jednym z powodów, dla których arystokraci ich nie polubili. O atrakcyjności nauk sofistycznych szczególnie świadczy fragment dialogu Platona, w którym to podniecony Hipokrates przybiega do Sokratesa i mówi o Protagorasie tak:

"A tu, Sokratesie, wszyscy tego męża chwalą i powiadają, że najmądrzejszy, najmądrzej mówi. Więc czemuż, może byśmy poszli do niego, aby go w domu zastać; on mieszka, jak słyszałem, u Kaliasa, syna Hipponika. No, chodźmy!"

Ruch sofistyczny dokonuje jednak przewrotu nie tylko w edukacji, ale również i w samej filozofii — swoją uwagę koncentruje na człowieku, a nie, tak jak wcześniejsi filozofowie, na przyrodzie. Przedmiotem zainteresowania sofistów, i jednocześnie nauczania, staje się polityka, etyka, retoryka i erystyka. Celem niniejszej pracy jest próba scharakteryzowania tych dwóch ostatnich. Postaram się dokonać analizy retoryki i erystyki sofistów w ujęciu historyczno — problemowym i podejmę się próby rekonstrukcji ich podstawowych założeń.


Retoryka, z greckiego rhetorike, znaczy tyle, co sztuka przekonywania za pomocą słowa, przy zachowaniu poprawnych reguł rozumowania i bez zamiaru wprowadzenia odbiorcy w błąd. Sofista Gorgiasz definiuje ją w dialogu sokratycznym Platona jako sztukę wytwarzania przekonań. Mimo że spotykamy się z nią już w dziełach Homera, to jednak dopiero sofiści zaczęli rozwijać ją metodycznie w ramach badań nad językiem. Erystyka z kolei to sztuka dyskutowania, której celem jest — bardzo często pozorne — zwycięstwo przy użyciu sofistycznych argumentów albo przy użyciu rozumowania, które narusza poprawne reguły wnioskowania. Warto tutaj nadmienić, że erystyka jest sztuką całkowicie niezależną od prawdy i fałszu, opierającą się na autonomii słowa. Jeżeli chodzi natomiast o różnicę między retoryką i erystyką, to znajduje się ona właśnie na płaszczyźnie celów i środków. Retor nie zamierza nikogo oszukać i nie nagina reguł poprawnego rozumowania, erysta wręcz przeciwnie. W retoryce większy nacisk kładzie się na perswazyjne oddziaływanie mową na słuchaczy, w erystyce zaś na zwycięstwo dzięki różnym sztuczkom językowym, nazwanymi przez wrogów sofistów sofizmatami.

Podstawą retoryki i erystyki omawianego ruchu było przekonanie o tym, że nie istnieją żadne wartości absolutne. Pierwszy spośród najwybitniejszych sofistów, Protagoras, wygłosił swoją słynną tezę homo-mensura, mówiącą, że człowiek jest miarą wszechrzeczy, istniejących, że istnieją, nieistniejących, że nie istnieją. Z tego wynikały daleko idące konsekwencje — nie ma żadnych wartości ani kryteriów absolutnych. Coś, co jest prawdą dla jednego, dla innego może być kłamstwem. I żaden z nich nie jest bliżej prawdy absolutnej, bo jej po prostu nie ma. Taki relatywizm stał się podstawą retoryki, a potem erystyki sofistycznej. Skoro nie ma prawdy absolutnej, to znaczy, że każdy spór można doprowadzić do takiego zakończenia, które jest korzystne dla interesanta. Dlatego też Protagoras twierdził, że o każdej rzeczy istnieją dwa sądy wzajemnie sprzeczne, o wszystkim można coś stwierdzić i temu zaprzeczyć. Diogenes Laertios pisze o nim tak:

"W dyskusjach dialektycznych nie zajmował się treścią myśli, lecz koncentrował się na samych słowach, stając się protoplastą współczesnych powierzchownych erystyków".

Podstawą nauczania retoryki przez Protagorasa było wynikające z wyżej wymienionych epistemologicznych ustaleń przekonanie, że każdy argument słabszy można wzmocnić tak, aby był silniejszy. Ponoć w piśmie 'Proces o zapłatę' Protagoras opisał swoje niezwykłe umiejętności. Według znanych nam źródeł miał on powiedzieć tak:

"Jeżeli ja wygram ten proces, to będzie mi się należała zapłata z tej racji, że wygrałem, jeżeli ty zaś wygrasz, to również będzie mi się należała, bo ty wygrasz".

Pogląd, że sofiści zajmują się nauczaniem wzmacniania słabych argumentów był popularyzowany przez Arystofanesa, autora komedii Chmury, w której przewrotnie uważa Sokratesa za sofistę i pisze, że uczył on, jak złą sprawę uczynić lepszą. U Protagorasa ma to jednak nieco głębszy sens. Wprowadza on postać mędrca, który potrafi za pomocą słów sprawić, że to nie rzeczy szkodliwe, lecz pożyteczne zdają się państwu sprawiedliwe. Zatem jego retoryka ma być narzędziem do ulepszania państwa, do obrony rzeczy pożytecznych. Zdaje się tutaj, że chociaż Protagoras uważał, że człowiek jest miarą tego, co dobre i złe, to nie uważał, aby człowiek był miarą tego, co pożyteczne i szkodliwe.

Gorgiasz, drugi spośród najznamienitszych sofistów, w trzecim okresie swojej praktyki zajmował się przede wszystkim retoryką. Słowo odgrywało najważniejszą rolę w jego naukach. W Traktacie o niebycie wyprowadził trzy tezy:

Takie przekonanie prowadziło do przyznania słowu autonomii. Słowo oznacza samo siebie i nic więcej. Nawet, gdyby rzeczy istniały i byśmy je poznawali, mówi Gorgiasz, to nie moglibyśmy wyrazić ich słowami. Jak bowiem opisać smak, dźwięk czy zapach? Gorgiasz, tak samo jak Protagoras, również uważa, że każde racje można obronić. Skoro słowo jest niezależne, nie ma prawdy i fałszu, to można za pomocą niego powiedzieć wszystko. Słowo staje się nośnikiem sugestii, perswazji i przekonywania, bowiem ma niczym nieograniczoną autonomię. Należy tutaj również zauważyć, że podobnie jak u Protagorasa, retoryka według Gorgiasza ma służyć przede wszystkim słusznym sprawom, dlatego umiejętność przekonywania jest, według niego, najwyższym dobrem. Gorgiasz miał jednak świadomość tego, że mowa może być wykorzystywana w złych celach. W dialogu platońskim mówi tak:

"A jeżeli kto, powiedzmy, został mówcą a potem by tej mowy i sztuki na złe używał, wówczas nie nauczyciela potrzeba nienawidzić i na wygnanie skazywać. Bo on mu dał sprawiedliwy użytek, a ten na wspak używa".

Widać zatem, że słowo jest tylko narzędziem, a to, jak zostanie użyte, zależy od użytkownika. Podobnie jak nóż — może być używany do krojenia chleba, a może stać się narzędziem zbrodni.

Ostatni spośród wielkich sofistów, również bystry retor, to Prodikos, twórca tak zwanej synonimiki. Zwrócił on bowiem uwagę na to, że słowa mają różne odcienie, tę samą rzecz można wyrazić na wiele różnych sposobów, a to zaowocowało u niego wnikliwymi badaniami nad językiem. Istnieje wysokie prawdopodobieństwo, że Prodikos nauczał swoich wychowanków, jak wykorzystywać grę synonimicznych rozróżnień w czasie wygłaszania mów, na przykład w sądzie, aby bronić jakichś racji. W platońskim Protagorasie Sokrates wywołuje Prodikosa w rozmowie z Protagorasem i mówi o nim tak:

"[...] rozróżniasz „chcieć" i „pożądać", i mówisz, że to nie jedno i to samo [...]. Wydaje ci się jednym i tym samym „zostać" i „być", czy też czymś innym?"

Prodikos stwierdza, że to nie jest to samo, czym Sokrates ratuje się w dyskusji. Pomijając już kontekst, z którego wyrwany został powyższy fragment, nietrudno sobie wyobrazić, na czym taka gra synonimów w retoryce może polegać. Na przykład stosowanie synonimów o łagodniejszym dla ucha wydźwięku jest ciekawym zabiegiem retorycznym, bowiem zamieniając jedno słowo na inne można sprawić, że sprawa wydaje się mniej przykra — trudno zaprzeczyć, że 'niepowodzenie' brzmi łagodniej niż 'porażka' albo 'klęska'.

Nie bez powodu, omawiając tutaj retorykę i erystykę sofistów, przytaczam Protagorasa, Gorgiasza i Prodikosa. Jeśli chodzi o zasługi, Protagoras jest prekursorem erystyki ze względu na to, że zwrócił uwagę na rolę samego słowa, a nie treści, natomiast Gorgiasz wskazuje na jego potężną, perswazyjną moc. Prodikos z kolei wprowadził do retoryki swoistą grę odcieni słów, która pozwala na zyskiwanie przewagi. Te trzy elementy są nieodłączną częścią nauk erystycznych kolejnych sofistów. Pierwsi sofiści uważali jednak, że mowa powinna być wykorzystywana w słusznej sprawie, poza tym nie zajmowali się oni tylko mową, bowiem mieli również wkład w etykę, epistemologię i badania nad językiem. Kiedy Platon mówił, że sofiści uczą, jak pod pozorami prawdy ukrywać fałsz, miał na myśli następnych sofistów, którzy należeli do nurtu erystycznego. Jego stosunek do Protagorasa, Gorgiasza i Prodikosa był co najmniej neutralny, erystów zaś uważał za degeneratów, którzy porzucili filozofię i zajmowali się tylko narzędziem, jakim jest mowa. Wynika to z tego, że następcy wielkich sofistów nie poszli niestety ich śladami i, zamiast filozofią, postanowili zajmować się sztuką żonglowania słowami, i to za wszelką cenę, nawet kosztem logiki i zdrowego rozsądku.

Sztuczki słowne sofistów z biegiem czasu otrzymały miano sofizmatów, czyli dowodów pozornie poprawnych, ale w istocie zawierających ukryte błędy. Przykład sofizmatu może być następujący:

"Nie zgubiłeś rogów, a jeżeli czegoś nie zgubiłeś, to masz tę rzecz, a więc masz rogi".

Widać tutaj zachowujące pozory poprawności sformułowanie, całość wydaje się logicznym wnioskiem na podstawie przesłanek. Po głębszym namyśle można jednak znaleźć błąd — z tego, że czegoś nie zgubiłem, nie wynika, że to posiadam. Inny przykład sofizmatu może być taki: sofista mógłby powiedzieć, że skoro składniki chleba są niesmaczne, to chleb również jest niesmaczny. Każdy jednak przecież wie, że to nie musi być prawda. Nietrudno zatem zrozumieć, dlaczego takie techniki ukrywania fałszu były dla Platona nie do zniesienia — w końcu to fałszywa mądrość sprzedawana za pieniądze. Swój negatywny stosunek do metod sofistów wyraził również Arystoteles, stwierdzając, że sofiści używają fałszywych dowodów, aby stwarzać pozory mędrców. Pisze, że

"ci, którzy nie są wprawni w rachowaniu kamyczkami, mogą być oszukani przez biegłych, w ten sam sposób również i w dowodzeniu ci, którzy nie są dobrze obeznani ze znaczeniem słów, są wprowadzani w błąd, zarówno wtedy, gdy sami dyskutują, jak i wtedy, gdy innych słuchają".

Erystyka, którą zajmowali się późniejsi sofiści, charakteryzuje się zatem, zgodnie z przekazem Platona i Arystotelesa, silnym pragmatyzmem — chodzi o odniesienie zwycięstwa w dyskusji lub tworzenie pozorów bycia mędrcem dla poklasku. Ma tutaj miejsce akcentowanie praktycznej strony języka. Moc słowa, o której pisał Gorgiasz, tworzona jest nie tylko przez ćwiczenia i na bazie wiedzy, lecz przez przekonania budowane w oparciu o twierdzenie Protagorasa, że o każdej rzeczy istnieją dwa sądy wzajemnie sprzeczne. Z homo mensury bowiem wynika, że moc słowa decyduje o stanowieniu prawdy i fałszu — to język kształtuje rzeczywistość i o ile Protagoras uważał, że to wspaniałe narzędzie, aby sprawiać, że rzeczy pożyteczne wydają się ludziom właściwe, tak dla sofistów-erystów motyw stosowania metod sofistycznych nie miał żadnego znaczenia. Nietrudno sobie zatem wyobrazić, dlaczego wokół sofistyki narosło tyle negatywnych opinii.

Podsumowując, retoryka i erystyka sofistów była dwuetapowa. Najpierw pierwsi sofiści skupiali się na retoryce i badaniach nad słowem, potem zaś wyodrębnił się nurt erystyczny, który z prac swoich poprzedników zachował głównie narzędzie — słowo. Sofiści jako pierwsi zwrócili uwagę na ogromną, perswazyjną moc słowa i prowadzili szerokie badania nad językiem, a zwłaszcza jego możliwościami kreowania rzeczywistości. Metodycznie wykorzystywali sztukę mówienia, aby budować swój wizerunek i nauczyć innych, jak robić to samo.

We współczesnym świecie natomiast niewiele się zmieniło. Erystyka, wskrzeszona jako sztuka dyskutowania przez Schopenhauera, wciąż odgrywa kluczową rolę w porywaniu tłumów i dalej wykorzystuje niewiedzę ludzką. Dwa tysiące lat minęło, ludzie w tej materii jednak niewiele się zmienili. Politycy, media i twórcy reklam, podobnie jak żonglujący słowami nurt sofistów, dalej stosują te same techniki manipulowania ludźmi, a ludzie, tak samo jak ci dwa tysiące lat temu, nadal wpadają w pułapki myślenia. Retoryka zaś, uważana za sztukę pięknego i porywającego mówienia, w średniowieczu została włączona do obowiązkowych nauk i do dnia dzisiejszego wykorzystywana jest w przemówieniach publicznych.

BIBLIOGRAFIA

Źródła

Platon, Protagoras, [w:] idem Laches, Protagoras, przeł. W. Witwicki, Kęty 2002.

Platon, Gorgiasz, [w] idem Gorgiasz, Menon, przeł. W. Witwicki, Kęty 2002.

D. Laertios, Żywoty i poglądy słynnych filozofów, przeł. W. Olszewski, Warszawa 1984.

Arystoteles, O dowodach sofistycznych, [w:] idem Hermeneutyka, Topiki, O dowodach sofistycznych, przeł. K. Leśniak, Warszawa 2013.

Opracowania książkowe

W. Tatarkiewicz, Historia filozofii polskiej. Filozofia starożytna i średniowieczna, t. I, Warszawa 2004.

J. Gajda, Sofiści, Warszawa 1989.

G. Reale, Historia filozofii starożytnej, przeł. E.I. Zieliński, Lublin 2000.

Opracowania encyklopedyczne

Powszechna encyklopedia filozofii, t. 3, Lublin 2007.

Powszechna encyklopedia filozofii, t. 8, Lublin 2007

http://www.sjp.pwn.pl [dostęp: 01.08.2017]

http://www.portalwiedzy.onet.pl [dostęp: 03.08.2017]

Data publikacji: 23-09-2021

<- Wróć do działu
Do góry