Kąsanie Hegla


Działy   Wyszukaj

Hegel gloryfikuje Niemców, tj. „narody germańskie", bo jedynie one wiedzą wszystko o wolności. Hegel mówi oczywiście jak Europejczyk, dostrzega Europę. Według niego, Polska zniknęła z Europy przez to, że próbowała liberalnej demokracji, a poza tym ciągle „ciąży ku Azji" wraz z innymi Słowianami i Rosją (państwowym projektem Zachodu jak u Heideggera). Poza tym uważa, że najpierw jest despotyzm, potem demokracja, a na końcu monarchia, czyli najlepszy ustrój po demokracji. Czyli co, po epizodzie demokracji obywatelskiej w 21 wieku prezydenci mają być jak monarchowie? Pytam, skoro żyjesz, a filozofowie żyją, choć dawno martwi. Pytam, bo demokracji przeznaczasz jedynie etap na drodze do czegoś lepszego.

Hegel dostrzega Francję. Dla niego Napoleon to wielki człowiek, jak każdy krwawy przywódca europejski. Ależ Georg Wilhelm Friedrich! Dla Rosji Napoleon to barbarzyński najeźdźca. Rosja oczywiście była krajem zaborczym, ale przecież nie jedynym. Poza tym Kodeks Napoleona pozbawił kobietę wszelkich praw. W jednym z opowiadań Bunina, Noblisty, Napoleon to „brzuchaty pingwin".

 

Opiewasz kolonializm. Np. mówisz.: „Każdy Anglik powie: jesteśmy tymi, którzy żeglują po oceanie, którzy mają w swych rękach światowy handel, do których należą Indie Wschodnie i ich bogactwa, którzy posiadają parlament, sądy przysięgłe, itd." Według Ciebie, jednostka myśli tak, jak myśli „gotowy świat" jej państwa", tj. jest u siebie, bo w zgodzie w duchem narodu, i może „wiele zdziałać w wojnie i pokoju", tj. wewnątrz ducha świata, i to jest substancjalność. Przede wszystkim w wojnie? I ten podziw dla Anglików, bo „podjęli się wielkiej misji, aby stać się apostołami cywilizacji w całym świecie". Kolonizację nazywasz „poznawaniem wszystkich lądów i mórz" i „nawiązywaniem stosunków z ludami barbarzyńskimi" oraz nauczeniem skolonizowanych „poszanowania własności i gościnności"? Czyli skolonizowani mają szanować angielską własność (złupioną u skolonizowanych) i być dla nich gościnnymi? Ładne mi apostołowanie cywilizacji.

Zatrzymuję uwagę na akapicie, gdzie mówisz o smutku na widok ruin Kartaginy, Persepolis, Palmiry, i innych ruin niegdyś wielkich kultur. Mówisz, że to smutek nie osobistej straty, lecz bezinteresowny smutek, taki ogólnoludzki, widzący upadek świetnego kulturalnego życia człowieka, a życie to upadło, bo w danym państwie nie było tego, co osiągnęły narody germańskie: wolności. To spokojny smutek podróżnika, turysty, Niemca. Ale ja pytam: a gdzie ten smutek w 21 wieku, nawet niemiecki? Palmirę niszczyło ISIS. Palmira znikała na oczach ludzi 21 wieku, a to dlatego, że Europa i Europejczycy z USA wtrącili się w Orient jak nadludzie, chcąc Orient naprawić wg „europejskich cywilizowanych standardów". Orient protestuje, krwawo, bezlitośnie, odrażająco, zwłaszcza w stosunku do chrześcijan, a chrześcijan postrzega zbiorowo jako najeźdźców i bandytów z Europy i USA, nie dostrzegając szczególnej dobroci i ducha wolności protestantów. Owszem, ducha narodów Wschodu, Zachodu, Afryki, Azji, opowiadasz w sposób zajmujący, ale z pozycji wyniosłego Niemca. „Wschód wiedział i wie jedynie, że wolny świat to tylko jeden człowiek, świat grecki i rzymski, że wolni są niektórzy, a świat germański wie, że wolni są wszyscy" („Wykłady/Podział dziejów powszechnych"). To niemiecka sentymentalna romantyczna brednia, filozofie o trzech imionach, Georg Wilhelm Friedrich. Czytać Ciebie jest mi nieprzyjemnie. Niemcy ciągle mają Cię żywego i mogą się na Tobie oprzeć, na niemieckiej megalomanii narodowej i poczuciu przewodniości, umiejętnie skrywając to w nowomowie, czyli poprawności politycznej. Ja mogę gorzko stwierdzić, że Polska trochę rozebrała Niemcy po II wojnie światowej i nazizmie, i to z woli mocarstw, i będąc mocno oskubaną ze swych ziem. Żyję w piąstce terytorium po rozbiorze ojczyzny w 21 wieku.



Niniejszy tekst jest fragmentem książki „Nielegalna zajęczyca męczy Heideggera i innych filozofów"

Moja ojczyzna nie ceni samodzielności myślowej, np. Stanisława Brzozowskiego. Zacytuję go (z listu do Salomei Perlmutter): „Nie wierzę w odradzające znaczenie miłości poza rodziną. Tylko przetwarzając rodzinę może kobieta nowoczesna uzyskać i ustalić swoją swobodę. Do dziś dnia to tylko się stało, mężczyzna upadł. Kobieta nie tworzy wraz z nim rodziny, ale bawi się mężczyzną upadłym, swoim odziedziczonym hipnotyzmem". Kiedy on to pisał! W 1909 roku! Słowa są aktualne. Nie wiem, czy był bardziej kantystą, czy marksistą. Stwierdził z górą sto lat temu: „Mężczyzna upadł". W 21 wieku obserwujemy w trwodze upadek mężczyzny w terroryzm i „naszą wojnę". „Nasza wojna" rozwala Orient i napędza terroryzm. Kobieta przywdziewa mundur i bawi się w wojnę upadłego mężczyzny. W 21 wieku Duch dziejów, Georg, nie jest substancjalny, a bandycki, zresztą zawsze taki był poprzez kolonizacje i podboje. Twój duch narodu nigdy nie był substancjalny, lecz przywódczy, a przywódca czy wódz, to może być naćpany Hitler. Organizuje zbiorowy mózg tłumu, odrażający tu i teraz, w tych mundurowych gaciach i z narodową propagandą w gębie. Gdzie tu doskakiwanie do substancji? Jak? Przez narodowego ducha w tych oto mundurowych gaciach i z tą oto propagandą w gębie skok do ducha dziejów? Przez napis na pasie na gaciach GOTT MIT UNS?

Mówisz („Świat grecki"), że Bóg może objawić się tylko w ludzkiej postaci „z promieniejąca duchowością", i zrobił to w monoteistycznym chrześcijaństwie, i sprzeciwiasz się słowom Schillera o greckich bogach: „Bogowie byli wtedy bardziej ludzcy/Zaczem ludzie byli bardziej boscy". Tak było, Georg. Najgorsze, że Ty tworzysz germański monoteizm narodowy. I jeszcze co: jeśli Schiller mówi, co mówi, to w Grecji i kobieta była bardziej boska, bo np. wg Plotyna ("Enneada czwarta), Prometeusz obdarował świat kobietą, a dodała coś od siebie i Afrodyta i Charyta, i nazwali ja Pandorą, a kiedy Prometeusz odrzucił ją, to ją wyzwolił Herakles, i od tego czasu jest wolna i z umysłem, ale monoteistyczne chrześcijaństwo znowu ją niewoli, na stałe wpychając do patriarchalnego żebra, no i czasy nowożytne mieszają w mitach greckich, aż w końcu nie wiadomo, jacy bogowie stworzyli Pandorę. Polegam na Plotynie, choć on Pandorę, pierwszą kobietę, określa ohydnie, jako „ten twór".

Mówisz, że duch ludzki w Grecji jeszcze nie był „absolutnym uprawnieniem"? Że nie było wtedy jedni samej w sobie natury boskiej i ludzkiej, jak w chrześcijaństwie, kiedy naród łączy duch narodu, a ten duch doskakuje do Ducha dziejów? Ładna mi taka jednia z naćpanym i „absolutnie uprawnionym" Hitlerem. Twierdzisz: „Czynnikiem substancjalnym jest państwo", i że Grecy jeszcze do tego nie doszli, choć mieli demokrację. Nie rozumiem, jak państwo może być „czynnikiem substancjalnym"? Takie państwo to państwo totalitarne (z wodzem, zanurzonym w Bogu lub ideologii i ludem, zanurzonym w boskim lub ideologicznym wodzu — taka masa-substancja). Zgadzam się tylko z Twoją myślą, że demokracja nie jest systemem patriarchalnym i opiera się na etycznej postawie człowieka. Zgadzam się z Tobą, kiedy mówisz, że demokracja upada, kiedy działa w niej zawiść o wybitny talent i jest on skazany na więzienie lub wygnany. Przypominasz, że w demokracji greckiej, zawistni o wybitny talent połączyli się w ruch sykofantów, którzy „szkalowali każdą wybitną indywidualność i wszystkie osobistości stojące na czele rządu", tj. zgadzam się z pierwszą częścią zdania, bo w 21 wieku mamy rządy neosykofantów w kulturze, zaś w rządach nigdzie nie ma wybitnych osobistości, w dodatku rządy nie przestrzegają prawa międzynarodowego, lekceważą ONZ, choć o taką organizację zabiegał Kant i ona istnieje. Kiedy mówisz, że w substancjalnej demokracji obywatel jest odlany z jednej bryły, a do czynu zachęca go żywe słowo mówcy, a nie słowo pisane, to ja widzę totalitaryzm i gębę Goebbelsa, płonące stosy słowa pisanego i bandę sykofantów w kulturze. Tak się degeneruje w toku dziejów stara Grecja, Georg. Tak upada nowożytny mężczyzna.

Georg, status powszechności to wyłącznie etyka, to co moralne (jak u Kanta). Zło, np. wojna napastnicza, totalitaryzm, propaganda — nigdy. Sam mówisz, że status powszechności jest tym, co „to, co godne widzenia i słyszenia", a mówisz tu Kantem.

W II części „Wykładów" opowiadasz ducha rzymskiego: Rzym był najpierw „gniazdem zbójeckim" samych mężczyzn. W duchu rzymskim sacrum natychmiast kamienieje, humor jest niedowcipny (głupawe błaznowanie), kultura kopiuje Helladę, a nad ludem wiecznie wisi jakiś pontifex maximus. „Kiedy nierówność wkracza w dziedzinę świętości, oznacza to przejście religii w rzeczywistość życia państwowego. Uświęcona nierówność woli i prywatnego posiadania jest tu cechą podstawową". To jest żywotne nawet w 21wieku, Georg, choć Ty tak wiele się spodziewasz po protestanckim Niemcu, który przybędzie wszędzie i wszystko naprawi. Być może słusznie uważasz, że zmiana ustroju na sprawiedliwy, wiąże się z koniecznością zmiany w religii, kiedy ta kamienieje, a duchowni stają się niemoralni, deprawują się. Ależ protestanci deprawowali się w nazizmie. Od czasów Reagana realizują się w mizoginicznym neokonserwatyzmie.

Zgadzam się na Twoje mówienie Kantem: „Partykularna podmiotowość jest żądzą, rozkoszą, namiętnością, kaprysem, krótko mówiąc: niczym nieskrępowaną samowolą i wolność innych ludzi tak dalece nie kładzie jej tamy, że stosunek woli do woli jest raczej stosunkiem niczym nieskrępowanego władztwa do niewolnictwa. (...) Dopiero świadomość prowadzi do oddzielenia naszego ja w jego nieograniczonej wolności jako samowoli od czystej treści woli, od dobra". (...) Najwyższą forma życia wewnętrznego jest myśl. Człowiek nie jest wolny, gdy nie myśli".

Tak, Georg, z żydowskiej tęsknoty duszy do ducha, do Boga, wyrasta chrześcijaństwo. Przypominasz: Rzymianie przekreślili żydowską indywidualność sięgania po ducha, zburzyli ich świątynię i rozproszyli. Rzym odrzucił Żydów wstecz do poziomu cierpienia. I tu pojawia się żydowski Chrystus i proste pojęcie „czystego serca". Georg, dalej milczę na temat „czystego serca" u chrześcijan, także protestantów, bo na pewno już siedząc w idei wolności, w duchu, czujesz woń krematoriów i obcujesz z Żydami z dymu. Twoi wolni protestanci utworzyli Protestancki Kościół Rzeszy za Hitlera, by dymić Żydami. Katolicy, którymi tak gardzisz, chowali żydowskie dzieci po zakonach, a zakony Ty uważasz za chrześcijański występek, tj. lenistwo. To lenistwo ratowało Żydów, podczas gdy protestanci wykonywali „pracę" ich uśmiercania. Praca. Ukochane słowo protestantów.

Bizancjum zbywasz przesądami o jego utonięciu w występku, bo nie znasz jego ducha. Lekceważysz Słowian: „Cała ta masa ludzka nie wystąpiła jako czynnik samodzielny w łańcuchu przekształceń rozumu w świecie". Nie znasz słowiańskiego ducha. O mahometanizmie mówisz: „Dawno zszedł z widowni dziejów powszechnych", ale jego „wzniosła poezja i swoboda zapłonęła u Germanów". Nie znasz tego ducha, a jak on „zapłonął" u Germanów, widzieliśmy w 20 wieku. Ty wszystko widzisz tylko jednym okiem, wewnętrznie germańskim. Wyprawy krzyżowe, mówisz, spowodowały dobroczynną zmianę na Zachodzie, bo rozproszyły Greków i Bizantyńczyków, a oni przywieźli do Europy Platona. A nie byli to bandyccy sykofanci (neo-), zawistni o wschodnie złoto i ducha? Złupili Bizancjum jak nierozumni barbarzyńcy. Utrzymujesz przesąd o Bizancjum, że to samo zło. Mówisz, że Luter zmienił chrześcijaństwo w podstawie: „Religia protestancka nie dopuszcza dwojakiego sumienia". Ależ bizantyńskie chrześcijaństwo też tego nie dopuszcza. Twoje zdanie o narodzie niemieckim, że od zawsze cechuje go prostota serca i on w pełni od zawsze zachowuje wewnętrzną uczuciowość (Innigkeit), uznaję za nierozumne, na wyrost, za naiwne. Chwalisz państwo pruskie jako wzorcowe. W 21 wieku już go nie ma. Duch świata (Weltgeist) u Ciebie zarządza światem w sposób mnożący ofiary wojny, czyli bandycki. Duch tak chce? Ducha świata wyprowadzasz z luteranizmu, a luteranizm nie jest der Weltgeist, choć wg Ciebie, stawia na św. Ducha, usuwając w drugorzędność Ojca i Syna, a Bogurodzicy nie rozumie jako Sofii, tylko jako głupi obrazek. W „Wykładach" chrześcijaństwo przedstawiasz jak katecheta. W 21 wieku ducha narodów i ducha dziejów zastąpili agenci, służby specjalne. Oni śledzą, oni podsłuchują, oni wywołują wojny domowe. Twój duch zgłupiał i głupieje? Już nie jest substancjalny, ponieważ zajął się przemocą.

Andrzej Przyłębski w szkicu „Duch czy życie" zwraca uwagę, że podczas gdy Kant postulował międzynarodową umowę państw pokoju, to Hegel w wojnie widzi motor rozwoju i postępu, nie widząc cierpienia i nędzy jako skutku wojen. Przyłębski zwie Kanta idealistą, a Hegla realistą. Zostaję przy idealiście Kancie, ponieważ w 21 wieku i ofiara wojny już wie, że jest wolna, i nie z Ciebie, Georg, tylko sama z siebie to wie, i nie chce germańskiego ani innego narodowego, prokurowanego na Weltgeista, tylko siebie-podmiotu i to jest realizm. Krzyk ofiary. W 21 wieku nikt go nie słyszy, ale ja słyszę, tzn. ja-nikt słyszę to.

Jesteś teleologiem, Georg. Wg Ciebie, idea absolutna sama się wciela, bo to rozum świata, który jest chytry. To teza? Antyteza to historia, dziejowość narodu? Syntezą jest co? Era św. Ducha protestantów? Dobrze, że chociaż wypominasz protestantom palenie czarownic na stosach. Milczysz o nawoływaniu przez Lutra do palenia żydowskich szkół i synagog (od antysemityzmu Lutra wierni odcięli się dopiero w 1984 roku). Czy może mówisz o tym, że teza i antyteza zawiera się w państwie, tj. państwo upada, kiedy rośnie w nim antyteza, krytyka tego państwa jako tezy? I upadek jest syntezą? Georg, ja nie będę rozdzierać mego dziecka na tezę i antytezę.

Tadeusz Kroński we Wstępie do „Wykładów" mówi, że Ty ukazujesz moralny stan historii, i pomija Twoją gloryfikację narodów germańskich. Z kolei Katarzyna Guczalska w szkicu „Ukąszenie Miłosza. Hegel jako figura retoryczna" twierdzi, że Ciebie nie można kontynuować, bo jesteś jednorazowy i trudny, za trudny nawet dla Miłosza, i że recepcję Twojej filozofii można nazwać „ukąszeniem Hegla", i tak to ujmuje Miłosz, a chodzi o zarażenie się totalitarnym państwem z jednolitą bryłą władzy mężczyzn. A Janusz Dobieszewski w szkicu „Hegel w Rosji" przypomina, jak bardzo filozofia rosyjska rozwijała się na Tobie. Bakunin, Czaadajew, Hercen. No i marksiści. Tylko Sołowjow zwrócił się do Kanta. I tu widzę proceder podstawiania pod Twój historyczny naród germański narodu rosyjskiego. Ktokolwiek będzie Cię kontynuował, będzie podstawiał pod Twój naród swój naród, aby tylko doskoczyć do historyczności.

 

Rosję ogarnia militarne szaleństwo — nieustannie prezentuje w mediach, na poligonach, na terenach już wstępnie „demokratyzująco rusofobiących" swoje najnowsze uzbrojenie, jako moc antyrusofobiącą. Rosja boi się rusofobienia wewnątrz; jest wielonarodowa. Przez wiek terroryzowała wewnętrzne narody, które swoje krzywdy przeniosły w 21 wiek; terror trudno wybaczyć, co więcej — jest niewybaczalny (jak zorganizowany przez Stalina Wielki Głód na Ukrainie, jak też w samej Rosji, a tego tematu Rosja unika w 21 wieku). Heidegger twierdzi, że sowiecka Rosja była projektem zachodnioeuropejskim. Pytanie: do jakiego „dziejowego narodu" przyłączyłby się w 21 wieku? Do jakiego projektu zachodnioeuropejskiego? Do niemieckiego? Może do rosyjskiej Rosji (z nieuchwytną zbrodnią i uchwytnym linczem na terrorystach?)

Data publikacji: 25-05-2018

<- Wróć do działu
Do góry